Migrena vs. pracodawca/ Migraine vs. employer

„Migrena występuje u 12–28% ludzi w pewnym okresie ich życia. Zapadalność roczna wynosi 6–15% u dorosłych mężczyzn i 14–35% u dorosłych kobiet”. Ja jestem jedną z tych kobiet. Znam z autopsji migrenę zwykłą, czyli intensywny ból głowy, wielokrotnie doświadczyłam migreny z aurą, miałam w swoim życiu dwa incydenty migreny powikłanej, oba skończyły się krótkim pobytem w szpitalu. Na szczęście dzisiaj już nie miewam migren o takim natężeniu jak w okresie początków mojej drogi zawodowej, bo to był po prostu koszmar.

I kiedy czytam (tu), że osoby chorujące na migrenę doświadczają braku zrozumienia ze strony pracodawcy i współpracowników, bo następuje ograniczenie wydajności w pracy, a potem pojawia się konieczność nadrabiania zaległości i trudności z awansem, a do tego, że nieobecność w pracy osoby chorującej na migrenę przewlekłą może stanowić aż 40 dni rocznie, to sobie myślę, kurde, dopiero dzisiaj ktoś zauważył ten problem???

Ja miewałam ataki migreny za każdym razem, gdy opadały emocje związane z ważnymi wydarzeniami w moim życiu (pisałam już kiedyś o tym). Za każdym razem po dwóch, trzech tygodniach w nowej pracy, gdy kończył się trudny projekt w firmie, czy zamykaliśmy rok szkolny po zdanej sesji, dostawałam ataku w jego najgorszej wersji, z mroczkami w oczach, aurą, światłowstrętem i wymiotami. Zwykle w pracy, zwykle z samego rana, tuż po zjedzonym śniadaniu.

Oczywiście miewałam szefów, którzy mi w takim dniu współczuli i kazali iść do domu, ale miewałam też takich, że nawet nie próbowałam o tym z nimi rozmawiać, wręcz ukrywałam swój stan. Nie zrozumieliby, moja głowa mój problem, a robotę trzeba było wykonać.

Raz czy dwa razy w życiu usłyszałam, „daj spokój, migrenę to miała Emilia z Nad Niemnem, a ciebie po prostu łeb nap….la”. Że niby się nad sobą roztkliwiam.

Nigdy nie brałam z powodu migreny zwolnienia lekarskiego, ale też nigdy nie miałam migreny przewlekłej i szczerze mówiąc nie wiem, jak sobie radzą osoby z taką jej wersją. Moja trwała zwykle 5-8 godzin, ale przez ten czas miałam zawsze ochotę popełnić natychmiastowe bezceremonialne seppuku.


„Migraine occurs in 12-28% of people during a certain period of their lives. The annual incidence is 6-15% in adult men and 14-35% in adult women.” I am one of those women. I know an ordinary migraine, i.e. intense headache, I experienced migraine with aura many times, I had two complicated migraine incidents in my life, both ended with a short stay in hospital. Fortunately, today I no longer have migraines of such intensity as during the beginning of my career path, because it was like a nightmare.

And when I read (here) that migraine sufferers experience a lack of understanding on the part of the employer and colleagues, because there is a reduction in productivity at work, and then there is the need to catch up, and there are difficulties with promotion, and I read that the sick person’s absence from work for chronic migraine can be up to 40 days a year, I think, damn, is that today someone noticed this problem ???

I had migraine attacks every time when emotions related to important events in my life subsided (I have already written about it before). Every time after two or three weeks in a new job, when a difficult project in the company ended, or we closed the school year after passing the session, I got the attack in its worst version, with sparkless spots in the eyes, aura, photophobia and vomiting. Usually at work, usually in the morning, right after breakfast.

Of course, I had bosses who felt sorry for me on that day and told me to go home, but I also had such of them, that I didn’t even try to talk about it, I was even hiding my condition. They would not understand my head my problem and the work must be done.

Once or twice in my life I heard, „come on, Emilia from Nad Niemen book had the migraine, and you just have a fu..ing headache”. It means, that I pick on myself so much.

I have never taken sick leave because of migraine, but I have never had chronic migraine and to be honest I don’t know how people with this version are doing. Mine attack usually lasted 5-8 hours, but during this time I always wanted to commit immediate unceremonious seppuku.

37 myśli w temacie “Migrena vs. pracodawca/ Migraine vs. employer

  1. Ja też miewam migreny zazwyczaj raz w miesiącu przed okresem ból nie do wytrzymania na szczęście pomagają mi tabletki ale czytałam kiedyś o innych dziewczynach że niestety nie pomaga nic nie wyobrażam sobie tego nie wiem co bym zrobiła.

    Polubienie

    1. No niestety statystycznie, 3/4 spośród wszystkich osób, które cierpią na migreny to kobiety:-( Nie, żebym życzyła tego mężczyzno, ale cóż, sporo jest takich dolegliwości, które dotykają nas tylko ze względu na płeć.

      Polubienie

  2. Nie miewam, ale pracowała u nas pani, która miała i to w tej wersji najgorszej. Zawsze zwalniana do domu, bo to naturalne, że pracownik z takim bólem nie może pracować. Mogę sobie tylko wyobrazić jaki to ból, ale jej tak jak Ty, w takich momentach odechciewało się żyć.

    Polubienie

    1. No więc właśnie to jest rzeczywiście coś, co nie daje człowiekowi przez ten czas trwania ataku, normalnie funkcjonować. To zatruwa dzień. Oczywiście rozumiem te wszystkie ekonomiczne kwestie, ale sądzę, że większym problemem są straty w wyniku tego, że ludzie po prostu naciągają lekarzy na zwolnienie. Migrenowcy to tylko jakiś procent.

      Polubienie

      1. Wiesz, migrenę trudno symulować, tak myślę- od razu widać, że ktoś cierpi. Nasza Pani często musiała być zastępowana (kiedy był atak) nie zawsze było to przez zwolnienie, choć bywało, że i karetka do niej przyjeżdżała.
        To, że zbyt łatwo i często można dostać zwolnienie, to inny problem. Też to przerabialiśmy- w naszym ośrodku był lekarz, który bez problemu wypisywał. Były też osoby, które chorowały przez pół roku i wracały do pracy- my jesteśmy świadomi, że ludzie nie chorują (w większości) bo chcą mieć wolne, tylko coś ich dopada i muszą się leczyć. Zdrowie jest najważniejsze, nie praca; również zdrowie pracownika.

        Polubienie

        1. Ja bym na pewno nie potrafiła wiarygodnie odegrać tego stanu. Jak moja migrena mijała, to byłam zawsze tak samo niesamowicie zdziwiona, że w ogóle mogłam tak strasznie źle się czuć:) Sądzę jednak, że niektórzy nadal uważają, że niektórzy symulują migrenę po to, żeby nie pracować. Pracodawca często sądzi, że się wyolbrzymia swój stan. Ja jestem pracownikiem ze starej szkoły, czyli z tej, w której się nie chodzi na zwolnienie, chyba że się nie jest w stanie ustać na nogach:)) Więc i z migreną pracowałam. Co zrobić!:))

          Polubienie

          1. Tylko że migrena może zwalić z nóg. I właśnie postawa pracownika, jego stosunek do pracy daje świadectwo temu, że niczego nie symuluje, a jak potrzebuje wolne, to idzie do pracodawcy i go o tym informuje, a nie kombinuje. Niedawno przeczytałam komentarz u kogoś, że ten ktoś nigdy nie bierze 1-2 dni wolnego, tylko jak potrzebuje to idzie do lekarza. Bez komentarza! ZUS teraz ściga takie osoby, ale jak to z tą instytucją bywa, przez takich symulantów i niefrasobliwych lekarzy, cierpią inni.

            Polubienie

            1. Oczywiście, że tak! Poza tym, potem ludzi się odbiera właśnie przez pryzmat takich symulantów. Trzeba zawsze brać pod uwagę, że ludzie się różnią, jedni są bardziej chorowici inni mniej. Jednak chorowici wydaje się, że tracą podwójnie. Cierpią z powodu choroby i cierpią w pracy, gdy są wrzucani do wspólnego worka z symulantami:-)

              Polubione przez 1 osoba

  3. Ja nigdy migreny nie miałam, ale całkiem niedawno oglądałam o migrenie filmik na YT i dopiero wtedy się dowiedziałam, że to nie jest taki zwykły ból głowy :O Naprawdę współczuję ludziom, którzy to przeżywają.

    Polubienie

    1. Zuza, właśnie o to chodzi, że człowiek, który migreny nigdy nie doświadczył, utożsamia migrenę ze zwykłym bólem głowy. A różnica jest ogromna, a dodatkowo, przy migrenie są też te inne, utrudniające życie objawy. Dobrze, że wiesz. Może kiedyś będziesz w stanie dzięki temu, komuś pomóc.

      Polubienie

  4. Moją Mamę migrena potrafi rozłożyć tak, że 3-4 dni to leżenie w ciemności, a dojście do normalności do kolejne 2-3 dni…
    Ja zaczynam je miewać, najpierw był tylko ból głowy, ale już zdarzają się ze światłowstrętem, zawrotami głowy i wymiotami. Na szczęście jak dotąd najgorsze były popołudnia i trwa tylko kilka godzin. Ale co by było gdyby przytrafiło mi się to w takiej formie jak ma Mama… to nie wiem?
    Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    1. Współczuję. Próbuj brać leki przeciwbólowe (na mnie działa solphadeine ale w wersji tabletek musujących, a co ważne – tani lek), ale bierz je w tych pierwszych chwilach, gdy czujesz że migrena się zbliża. Potem wszelkie leki zwykle przestają być tak skuteczne ze względu na fakt, że żołądek ich nie przyjmuje. Przynajmniej tak to działa u mnie. Pozdrawiam i życzę Ci aby tych ataków było jak najmniej.

      Polubione przez 1 osoba

  5. Akurat ja nie mam tego problemu (od czasu do czasu bolą mnie zatoki, a to nie to samo), ale wychowałam się w domu osoby z migreną. Trochę rozumiem, a trochę powiem, że innym też to uprzykrza życie, tym bardziej, że moja mama miała migreny w prawie każdy weekend i w podróży obowiązkowo po kilku godzinach siedzenia w samochodzie. Czyli, gdy inni mieli wolne, ktoś nam zawsze psuł nastrój. Co ciekawe, odkąd mama od kilku lat bierze tabletki na ciśnienie, migreny zniknęły. Takie cuś.

    Polubienie

    1. Bardzo często migrenę wywołuje ciśnienie, choć zastanawiam się, czy jest to wtedy nadal migrena. Jak zwał tak zwał, migrena niewątpliwie uprzykrza życie wszystkim, bo przecież chory cierpi a domownicy muszą chodzić na paluszkach, żeby mu nie dowalać. Nie zawsze się da, a zwłaszcza gdy są małe dzieci w domu. Takie życie.
      Ja chciałam jednak zwrócić uwagę, że takie versus, jak w przytaczanym artykule istnieje od lat, a dopiero dzisiaj ktoś przelicza straty, czy w ogóle zastanawia się nad tym, że jest to problem. Bo u nas tak jest, że dopóki coś nie stanie się wartością (lub stratą) ekonomiczną, nikogo to nie interesuje.
      Mi nawet nie przyszło do głowy postrzegać swojej migreny jako choroby, z którą ktoś mógłby mi pomóc walczyć. Sama musiałam sobie w pracy radzić.

      Polubione przez 1 osoba

  6. Też miewam migreny. Z czasem udało mi się je ‚opanować’ o tyle, że wiem w jakiś sytuacjach/ dniach jestem bardziej narażona na nie. Kontrola tych zmiennych trochę pomaga. I masz rację, osoba, która na migrenę nie zapada i nie cierpi nie rozumie problemu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja opanowałam tę najgorszą postać migreny, gdy dowiedziałam się o solphadeinie. Brałam musujące tabletki, więc nie przyklejały się do ścian żołądka i była większa szansa, że zostaną w nim do czasu, aż zaczną działać:-) Na mnie akurat działa, ale na mojego brata już nie. On męczy się czekając aż sama przejdzie. Zasłania okna, zamyka drzwi, żeby nie słyszeć hałasu z zewnątrz. Masakra.

      Polubione przez 1 osoba

        1. O kurczę!! To straszne, ja po 5 godzinach jestem wykończona, a co mówić trzy dni!!
          Tak, leki nie pomagają, jak już się migrena rozhula, tylko w pierwszych kilkunastu minutach (przynajmniej u mnie chodzi naprawę o minuty), potem jest za późno.

          Polubienie

    1. Very likely because migraine is a common problem.
      There is such a proverb that the rich will not understand the poor, just as healthy will not understand the sick. The same we can talk about someone who has never experienced a migraine.

      Polubienie

Odpowiedz na roksanna Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s