Jutro na Młociny / Outing tomorrow – Młociny

wp-15937767728601503995808740461216.jpg

Mój tata miał w swoim życiu epizod kolarski (sekcja w KS Lublinianka), to chyba nic dziwnego, że tak bardzo lubię jeździć na rowerze i temat wraca, jak bumerang.;-)

Ale umówmy się, (Dygresja: Lubicie tego typu wtręty? Takie jak „umówmy się”, albo dodawane na końcu każdego zdania „tak?”, że w sumie nie wiadomo, czy ktoś stwierdza, czy rzeczywiście pyta, lub – moje najbardziej znienawidzone – przerywanie wypowiedzi wtrętem „wiesz, o co chodzi”, jakby człowiek rzeczywiście zawsze wiedział, o co drugiej osobie chodzi), więc umówmy się, że pedałowanie dla samego pedałowania, jest nudne:-). Dopiero ta cała otoczka, jaką jest chęć poznawania świata, natury, okolic bliższych i dalszych, nadaje wycieczkom rowerowym wymiar relaksacyjny.

Zwykła potrzeba przemieszczania się rowerem z miejsca na miejsce, jak np. z domu do pracy, w moim przypadku wymaga jednak czegoś extra, co sprawi, że nie będę się czuła znużona. Muzyki. Dużo i dobrej. Staram się systematycznie dodawać nowe, albo odświeżone, piosenki, bo ciągłe słuchanie tego samego wywołuje we mnie to samo, co pedałowanie dla pedałowania:-)

Co do poznawania świata, to planuję jutro pojechać metrem na Młociny i stamtąd, szwendając się po okolicznych osiedlach, zaglądając w nieznane zakamarki Warszawy, bez GPS-u bo tak jest najfajniej, wracać do domu. Taki jest plan, zobaczymy co na to pogoda, która ostatnio bardzo zaskakuje.


My dad had a cycling episode in his life, no wonder I like cycling so much and this topic is coming back here, like a boomerang. Really?! Everyone likes biking 🙂

But let’s me say, that biking, just for biking itself, is boring. It is only this whole outing, which is the desire to explore the world, nature, near and far places, that gives cycle trips a relaxing dimension. The usual need to move from place to place, such as from home to work, for me requires something extra, which will make me not feel bored. I mean a music. A lot and good songs. I try to systematically add new or refreshed songs, because continuous listening to the same makes me the same as biking, just for biking itself. 🙂

As for getting to know the world, I plan to take the subway to Młociny tomorrow and from there, wandering around the surrounding neighborhoods, looking into unknown corners of Warsaw, without GPS, because it’s the coolest way, ride to home. This is the plan, we’ll see what the weather will tomorrow, cos lately it has been quite surprising.

26 myśli w temacie “Jutro na Młociny / Outing tomorrow – Młociny

  1. Albo jestem mniej wymagająca w temacie pedałowania, albo moje wybrzeże morskie z widokiem na wodę po prawej stronie, a zielony wał po lewej, tu kaczka, tam mewa, spełnia moje wymagania odcięcia się po prostu od pracy i obowiązków i zanurzenia myślami w niebyt.
    Muzyka też mi jest do tego niezbędna i też mi się nudzi, kiedy ciągle ta sama. Rozszerzam więc moje listy muzyczne, dogrywam nowe rzeczy, albo tworzę zupełnie nowe. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wybrzeże morskie jest relaksujące samo w sobie!! Wcale się nie dziwię, że spełnia Twoje wymagania i do pedałowania i do odcięcia i do wszystkiego:) A muzyka ma jednak związek z modą i jako taka po prostu wymaga czasem odświeżenia:)😄

      Polubienie

    1. Było cudownie ciepło, leniwie, na rower nawet trochę za ciepło, ale trochę jeździliśmy po lesie, więc było fajnie bo przy takiej pogodzie pochowały się komary:)

      Polubienie

  2. Miło wiedzieć,że czytuję blog kolejnej warszawianki. Gdy Twój tata zdobywał dyplomy, to miałam 3 lata. Z racji niepełnosprawności zaliczyłam tylko jazdę na rowerku z bocznymi kołami, zdążyłam więc zapomnieć jaka to frajda. Rowerzystów lubię, bo kiedyś gdy przechodziłam przez przejście, jeden młody człowiek stanął rowerem na jego środku i wyglądało tom tak jakby chciał zapewnić mi bezpieczne przejście na pasach. Bardzo mnie to wzruszyło. Mam nadzieję, że pogoda dopisze i zrealizujesz to, co sobie zaplanowałaś. Niestety nie jadam na mieście, więc nie mogę polecić żadnego lokalu, w którym mogłabyś zregenerować siły. Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Bardziej Lublinianki w Warszawie:))) Chociaż coraz częściej, coraz bardziej czuję się tu zadomowiona, ale ja pod tym względem jestem dziwna. U mnie proces przyzwyczajania się do nowego miejsca trwa bardzo długo.
      Iwona, gdy mój tata zdobywał ten dyplom, to mnie jeszcze na świecie nie było, ale coś tam mi w genach zostawił:-) A propos niepełnosprawności, to rzeczywiście dzisiejsze rowery są przystosowane do różnego jej rodzaju. Widziałam na rowerach panów, którzy poruszali je rękoma. To jest dopiero hardcore, ja zawsze podziwiam taką siłę woli i samozaparcie w uprawianiu sportu pomimo wszystko. Pozdrawiam serdecznie!:)

      Polubienie

  3. Lubiłam jeździć na rowerze, póki się w szprychy kij nie wkrecił i przeleciałam pez całość lądując z rowerem na plecach (dodam że w parku, przy prędkości 5 km/h). Ale gdy tak Cię czytam mam chęć dać szansę rowerowi i może tym lepszym przeżyciom 🙂 Oby pogoda Ci sprzyjała i wówczas miłej wycieczki! 🌺

    Polubienie

      1. Traumy nawet nie mam, choć obrażania były takie, że miałam się przyznać kto mnie pobił 😉 Kilka razy już jechałam, ale na krótko i nie swoim rowerem.. Szansę myślę dam, jak się Mały nauczy jeździć 🙂

        Polubienie

        1. Ja przez moment miałam uraz, po tym wypadku z kobietą chorą psychicznie. Bo wtedy uświadomiłam, że na tej ścieżce trzeba się obawiać nie tylko innych rowerzystów, ale też przechodniów. I nie tych, którzy akurat przechodzą przez przejście, rozumiesz, chodzi o zupełną nieprzewidywalność drugiego człowieka.

          Polubienie

          1. Mogę się domyślać, bo do czynienia nie miałam.. Ale czasem widzę, co się dzieje na ścieżkach rowerowych czy w parkach. Nie mówiąc o kolizjach z rolkarzami czy hulajnogami..

            Polubienie

            1. No więc właśnie! Jesteśmy psychicznie nastawieni na ewentualność wypadku spowodowanego przez drugiego człowieka na rowerze czy innym urządzeniu. Nie byłam przygotowana na atak.

              Polubienie

            1. Ja już kiedyś sobie taką trasę zrobiłam, dokładnie tak samo, na Młociny a potem przez Żoliborz, Centrum na Grochów, gdzie wtedy mieszkaliśmy. A to wszystko po pracy. Jak dotarłam na ten Grochów – padłam:)))
              Mimo wszystko wiele z tej wycieczki już mi się zatarło, więc chętnie powtórzę, a gdzie tam u Was warto się zatrzymać na obiad? Co polecasz?

              Polubienie

              1. Obiady raczej robię sam, co najwyżej pizzę albo inne fasty zamawiam. Obiadu chyba nigdy nie jadłem w okolicy.
                Możesz spróbować w Pokątnej na Wrzecionie. Byłem kiedyś na kawie tam, ludzie jedli, wyglądało dobrze.

                Polubienie

                1. Ja też gotuję, ale jak wybieramy się na długa wycieczkę, a ja chcę pobyć po tamtej stronie Wisły z pół dnia, to przydałoby się zatrzymać gdzieś na jakieś małe co-nieco.

                  Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s