My i oni / Us and them

Ludzie, jak my się mamy pogodzić w tej Polsce, która liczy ileś milionów, jak w co najmniej dwóch przypadkach, które znam,  nie może się dogadać mała grupa ludzi.

Pierwszy przypadek dotyczy bloku, w którym pracuję. Otóż sąsiedni wieżowiec jest właścicielem drogi dojazdowej, małego placyku, przez który dawniej mieszkańcy bloku dojeżdżali na swój parking. Tak normalnie, bez opłat, po ludzku. Bo jak trzeba było, to ci z wieżowca parkowali obok tych z bloku, a przy okazji było bezpiecznie, bo i karetka mogła dojechać i staż pożarna, gdy było trzeba. Sąsiedzka symbioza. 10 lat temu przed wieżowcem stanął piękny klomb, skutecznie blokując przejazd, a sprawa trafiła do sądu. Awaryjnej drogi dojazdowej w tym miejscu nie ma. Wczoraj otrzymaliśmy kolejne powiadomienie przypominające, że postępowanie jest w toku.

Drugi przypadek dotyczy bloku, w którym od niedawna mieszkam. Blok jest zbudowany w kształcie litery U, a drugie skrzydło litery jest już innym numerem, a co za tym idzie, innym tworem administracyjnym.

Słuchajcie, ja nie wiedziałam, że jest taka afera! O dawny plac zabaw, a obecnie wychodek dla psów, który ktoś usilnie próbuje zamienić w elegancki skwerek:-). Ja rozumiem, że ludzie chcą mieć widok z okna na drzewa, a nie na psie kupy, których zresztą tam nie ma, bo my sprzątamy po naszych zwierzętach. Chodzi jednak o to, że ich mieszkańcy nadal wyprowadzają tam swoje psy, to nam po prostu już nie wolno.:-)

Właśnie sobie uświadomiłam, że mój Bajt przez tyle miesięcy sikał nielegalnie!

Żeby było śmieszniej, oba bloki mają jedną wspólną administrację, a mieszkańcy mojego już dawno temu złożyli pisemną propozycję, że będą płacić za użytkowanie i sprzątanie placu. Nie zgodzili się.

A ja głupia tak się kiedyś martwiłam o ich mieszkańca, gdy zobaczyłam gołębi balkon🙂


How are we to reconcile in this Poland, which has a population of millions, as in at least two cases that I know, a small group of people cannot get along with.
The first case concerns the block in which I work. Well, the neighboring tower block owns the access road, a small square through which residents of the block once used to get to their parking lot. Just normally, without no fees, humanly. Those from the skyscraper used to park next to those in the block of flats, when they lacked places, and ambulances or other services could safely get there. Neighborly symbiosis. 10 years ago, in front of the skyscraper a flower bed was built, effectively blocking the passage, and the case was reported to the court. Yesterday we received another notification that the proceedings are pending.
The second case concerns a block of flats where I have been living recently. The blog is built in the shape of the letter U, and the second wing of the letter is already a different number, and hence, a different administrative entity.
Listen, I didn’t know that there is any drama!
About the former square and the current a dog outhouse, located between the wings, which someone is trying to change into an elegant square. And I even understand that people want to have a window view of the square, not the dog poop, which, moreover, is not there, because we clean up after our dogs. The point is, however, that their residents are still bring their dogs there, but we are not allowed anymore.
Gee, Byte peeied illegally for so many months!
To make it funnier, both blocks have one common administration, and the residents of my wing have long ago submitted a written proposal that they will pay for the use and cleaning of the square.
Our neighbors did not agree.
And I was stupid and so worried about their inhabitant. Do you remember the „pigeon balcony„?

50 myśli w temacie “My i oni / Us and them

  1. Dobrobyt „zepsuł” ludziom charaktery!
    Pamiętam czasy PRL-u, kiedy prawie nic nie było w sklepach, ale ludzie sobie pomagali, byli życzliwi.
    A dziś, kiedy niektórym żyje się bardzo dobrze, innych mają za nic!
    Ja mieszkam w bloku, mamy WM -Wspólnotę Mieszkaniową i nie zazdroszczę tym, którzy chodzą na zebrania!
    U mnie chodzi Mąż, bo dobry i spokojny.
    Pozdrawiam, spokoju i uśmiechu życząc 🙋‍♀️🌸
    Nareszcie do Ciebie dotarłam z innego bloga.
    Mam teraz adres zapisany w linkach 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oj tak, a przecież zamiast budować mury, można budować mosty, jak powiedział ktoś mądry:)
      Tu kawa i ciastko może byłoby potrzebne, ale ja nie byłam zaangażowana w żadne międzyblokowe rozmowy. Chętnie bym poszła, jeśli zostaną zaplanowane.

      Polubione przez 1 osoba

    1. A ja nie wierzę! To jest propaganda, bo przecież sami uratowani przekazywali swoje historie. Ludzie jak to ludzie, są różni, a w obliczu wojny nigdy nie wiadomo, jak się człowiek zachowa. Bardzo chcielibyśmy wierzyć, że zachowamy się godnie, ale prawda jest taka, że to jest zawsze niewiadoma. A wśród samych Żydów też jest podział i w zależności od tego, kto mówi – taki jest przekaz. Ja bym była bardzo ostrożna w wystawianiu sądów, że Polacy nie ratowali Żydów. Historia jest trudnym kawałkiem chleba, ale trzeba być obiektywnym, tam nic nigdy nie jest czarno-białe. Ma wiele więcej odcieni, o których my nigdy nie będziemy mieć pojęcia, nie doświadczając wcześniej wojny. Takie jest oczywiście moje zdanie:)

      Polubienie

          1. Nie obrażam. Niech sobie żyją, ale już 3 dni po wyborach dowiedzieli się, że rząd nie ma już więcej pieniędzy do rozdania. Trzeba było myśleć, a nie sprzedać Polskę za garść srebrników!

            Polubione przez 1 osoba

    1. Ja już kiedyś słyszałam tekst, że my tak jak Rusjanie (ale powiedziane było „Ruskie”:-), dobrze funkcjonujemy tylko jak nas trzymają za mordy:))

      Polubienie

    1. To prawda, nie do obalenia, ja już nie mam siły Nit, jestem tu nowa, w tym miejscu i tym blogu, ale nie dam się wciągnąć w żadną wojenkę. Wyprowadzam swojego psa gdzie indziej i sprzątam po nim, tak jak sprzątałam w tym miejscu:)

      Polubienie

          1. O podanie przepisu? Chcesz wrzucić na stronę? No nie mam pojęcia jak to jest z wytrawnym, ale nawet słodkiego ja nie potrafię zrobić. Myślę, że chyba powinnaś sama spróbować zrobić, może nawet polubisz wino:)))))

            Polubienie

    1. No więc właśnie. Słyszałam kiedyś taka rozmowę przy skwerku, pani mówi, że jest zakaz wyprowadzania psów, bo lokatorom śmierdzi:)) To też jestem w stanie zrozumieć, ale …. to powiedziała pani, która nigdy tam nie wchodzi, bo to starsza osoba, a ławeczek na skwerku nie ma. Na pytanie, a kiedy tu pani ostatnio wchodziła, nie odpowiedziała, fuknęła pod nosem i poszła. Ale sam zakaz i tak nie jest respektowany przez ich lokatorów, więc summa summarum skwerek nadal służy do wyprowadzania psów, tylko ich mieszkańców:-)

      Polubienie

        1. To chyba zawsze wiąże się z egoizmem, czasem też z chęcią przypodobania się grupie, np. sąsiadeczki staną sobie wieczorem na balkonie i plotkują, jaki to świat jest zły:) I potem nie widzą dobra w drugim człowiek, nie widzą też dobra w przynależności do większej wspólnoty niż ta jednak, którą tworzą.

          Polubienie

    1. No właśnie ja już nie wiem, co by się musiało stać, żeby było lepiej. Przez moment było zaufanie do pisowskiego ministra, gdy walczył o spłaszczenie tej linii zachorował, żeby opanować epidemię. Udało mu się to, bo przecież mamy co prawda ciągle zachorowania, ale śmiertelnych przypadków jest dużo mniej. I co się stało potem? Ludzie się przyzwyczaili do myśli, że krzywa spłaszczona, że Covid jest, i od nowa zaczęła się nagonka polityczna:)))) Jestem przekonana, że tak samo byłoby, gdyby sytuacja była odwrotna. Bo Polacy muszą mieć cel, który będą głośno atakować. Gdyby tak każdy jeden z tych politykujących we własnym fotelu Polaków zasiadł w sejmie i musiał rządzić, gadałby inaczej:)))

      Polubienie

  2. Heh, fajny ten gołębi balkon. Taka lokalna tajemnica 😛

    No cóż, najwyraźniej bloki mieszkalne rządzą się swoimi prawami. Na wsi też takie kłótnie wynikają, ale może w mniejszym stopniu, bo każdy jednak swój prywatny skrawek ziemi tam ma, to i łatwiej znieść COVID 20… ekhem – 19.

    Ech, mój pies zawsze zwali kupę tam, gdzie mu wygodnie, niekoniecznie z dala od frontu domu – szkoda, za stary jest chyba na naukę nowych sztuczek, a ja chyba nie mam zdolności treserskich.

    Parę razy próbowałem mu wytłumaczyć, ale nie rozumie.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Gołębi balkon skrywał tajemnicę, ale tylko przede mną, jak się potem okazało. Pani, która sprząta okolicę bloku wiedziała, że to balkon mieszkania zbieracza. Facet ma dwa stare samochody i przyczepkę, i tak jak na balkonie, w nich też zalegają jakieś rupiecie. Przez okna samochodów widać np. stertę pustych, plastikowych butelek.
      Kupę psa sprząta jego właściciel – to proste, bez względu na miejsce jej, jak to uroczo napisałeś – zwalenia:)

      Polubione przez 1 osoba

  3. Ludziom nie dogodzisz, zawsze znajdzie się ten któremu wolno więcej, a jak jemu wolno więcej i to jego psu wolno więcej. Proste, my się chyba nie umiemy dogadać jeśli w grę wchodzi czyjaś własność, potrafimy się tylko wspólnie bawić dopóki i tego wspólnego dobra nie uznamy za naruszone przez kogoś na własną niekorzyść. Taki naród.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kiedyś wszystko było wspólne a więc niczyje, ludzie się nie utożsamiali z dobrej społeczeństwa, więc były zniszczone przystanki i brudne ulice. Dzisiaj to się zmieniło, przynajmniej w centralnych częściach miast. Natomiast dochodzi czasem do paranoi w przypadku tego dobra podgrupy, nie całego społeczeństwa. Skwerek między blokami kiedyś był po prostu własnością miasta i każdy mógł z niego korzystać, ale każdy miał też obowiązek dbać. Ja w ogóle nie rozumiem, jak nieogrodzony skwerek może być udostępniany wybiórczo:)) Jak jeszcze postawią płot z kodem dostępu do bramki, ale tylko dla swoich lokatorów, to dopiero ewenement na skalę całego kraju.

      Polubione przez 1 osoba

      1. No pewnie lepiej jak jest zadbane. A co by było gdyby na tym skwerku ktoś zbudował plac zabaw? Już widzę jak mamusia jedna z drugą ciągnie dziecko od placu… nie tu nie możesz się bawić… Nie lubię takich sytuacji, dziś pies a jutro kto wie co.

        Polubione przez 1 osoba

        1. To właśnie był plac zabaw i z jakiegoś powodu został zlikwidowany dlatego ten skwerek jest taki nie wiadomo po co. W związku z czym zagospodarowani go sobie psiarze, co akurat uważam za całkiem niegłupi pomysł. Takie miejsca powinny być choćby po to, żeby nie wychodzić z psem w miejsca uczęszczane przez ludzi, a w szczególności przez dzieci.

          Polubione przez 1 osoba

          1. Betonują i betonują jakby ten beton był chociaż ładny to bym może zrozumiała. Smutny to jednak widok i nawet pies nie ma gdzie się udać za potrzebą. Trzymam kciuki za to, żeby się sprawa skwerku unormowała korzystnie dla mieszkańców i czworonogów 🙂

            Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s