Wtorek (za oknem -14)/ Tuesday (outside the window -14)

Pisałam kiedyś, że w moim życiu czas Covidu przyniósł dużo dobrego. Mogłam skupić się na tych sprawach, na które wcześniej brakowało czasu, albo umykały mi w tej zwykłej rzeczywistości. Lockdawn dla nas nie był taki zły. Był niemal nieograniczony czas dla rodziny, dla mocno już posuniętego w latach psa.

Bajt ciągle żyje, gdyby ktoś pytał. 🙂

Zawodowo, czas pandemii przyniósł mi bardzo dużo pracy, więcej niż normalnie, w niecodziennych, domowych warunkach. Jednak dzisiaj, po raz pierwszy od 3 miesięcy, jadę na cały dzień do biura. Dziwnie się czuję. Nie będę pomykała przez cały dzień w szlafroku i kapciach? Nie wypiję kawy z ekspresu? Będę musiała zrobić make-up i kanapki????

No i najgorsze, trzeba było wstać o 6.20 zamiast o 7.55, (zaczynam pracę o 8.00).

A co tam u Was ciekawego? Mam nadzieję, że może dzisiaj, w końcu uda mi się do Was zajrzeć, ale jeśli nie, to życzę miłego dnia i czasu dla siebie!!

PS. A jednak pojechałam bez make-upu. Zapomniałam go zrobić:-)

I once wrote that the time of Covid in my life has brought a lot of good. I was able to focus on those things that previously lacked time or eluded me in this more normal reality. Lockdawn wasn’t too bad for us. There was almost unlimited time for the family, for a well-advanced dog.
Bajt is still alive if anyone asks. 🙂
Professionally, the time of the pandemic brought me a lot of work, more than normal, in unusual, home conditions. But today, for the first time in 3 months, I’m going to the office for the day. Feeling strange. I will not run all day in my bathrobe and slippers. I’ll not gonna drink espresso coffee. I’m gonna have to do makeup and sandwiches ????
And worst of all, I had to get up at 6.20 instead of 7.55 a.m. (I start work at 8.00).
But tell me, how are you??
I hope that maybe today, I will finally be able to visit blogs, but if not, have a nice day and time for yourself !!
PS. And yet I went without makeup … I forgot to do it 🙂

39 myśli w temacie “Wtorek (za oknem -14)/ Tuesday (outside the window -14)

  1. Klik dobry:)
    A dla mnie wielkim dobrem, jakie wydarzyło się w pandemii było zamknięcie internatu i szkoły w sąsiedztwie. Dzięki temu życie przy mojej ulicy stało się znośne.
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ja dzięki noszeniu maseczek przestałam się malować. Ha ha… A kiedyś nie wyobrażałam sobie wyjścia na spacer bez podkładu na twarzy 🙂 Obecnie młody wrócił do szkoły toteż ciężko nam się zmieścić w czasie. W czasie zdalnych wstawaliśmy 15 minut przed lekcją. Dziś w szkole byliśmy 10 minut po dzwonku. Eh…Także już panie nas rozpoznają bo albo się spóźniamy albo moje dziecko idzie naburmuszone bo za szybko przyjechałam a on chciał iść po lekcjach na świetlice.

    Polubione przez 1 osoba

    1. No właśnie te zmiany czasu są dla mnie najgorsze, bo ja też wstaję późno, a jak mi jednak przyjdzie pojechać do pracy, to ból:)))
      Dzieci też to muszą odczuwać i to chyba dotkliwiej.

      Polubione przez 1 osoba

  3. Nie chciało mi zapisać komentarza. Oka nie zrobiłaś i świat nadal istnieje, znajomi nie uciekli w popłochu, więc można prościej i na luzie. Idealnym rozwiązaniem byłoby gdybyśmy sami mogli decydować jaki tryb(biurowy czy zdalny) pracy wybrać w danym dniu. Ładna pogoda, jesteśmy w dobrym nastroju, wędrujemy do biura. Awantura lub choroba w domu, unikamy ludzi i pracujemy zdalnie. Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Świat istnieje, skóra oddycha, coraz więcej siwizny na głowie, bo nie maluję włosów:)) Ale świat się kręci i nie powiem co prawda, że ma się nieźle, ale moje braki makeupu ma na pewno w nosie:))

      Polubienie

    1. Z tą psinką to jest tak, że sami nie wiemy co robić. Jak już widzimy, że jest gorzej i decydujemy sie na uśpienie, to on na drugi dzień wstaje w dobrej formie. Na tyle, że nie nadaje się do usypiania. Taką mamy huśtawkę emocjonalną niemal co dzień:))

      Polubienie

    1. No nie poddaje, ale ja nie wiem tak do końca, czy nie cierpi w ciszy. To jest jedyna niewiadoma, co do której weterynarze mają nawet wątpliwości. Ostatnio ten który go oglądał mówi: „No Bajcik nie wygląda na tak chorego, żeby aż trzeba było eutanazję”:-) No i zabraliśmy go do domu:)))

      Polubienie

    1. Ja z wyjątkiem dodatkowych kilogramów – uwielbiam pracę w domu:-)
      Jednak przyznaję, że brak ruchu mi doskwiera, a w zimie nie ma aż takiej mobilizacji, żeby ruszyć się poza dom po skończeniu pracy. Dlatego czekam na ciepełko.

      Polubienie

  4. Ja też już od trzech miesięcy na zdalnej. Też praca w kapciach, pidżamce i szlafroczku. No i ta kawa! Podobałoby mi się, gdyby dało się pracować. Niestety, wszystko działa tak wolno, że na samo uruchomienie systemów potrzebuję około godziny (w biurze ok. 5 minut). I to tylko w takie dni, w których wszystko działa idealnie. Mój rekord – uruchomienie systemu o 14:37 (pracuję od 7:00) .
    Tak się nie da…

    Polubienie

    1. U mnie od strony informatycznej – wszystkjo działa. Kupiliśmy program ze zdalnym dostępem do biura, więc wszystkie dokumenty mam na jeden klik. Ale ruchu mało, człowiek przesiada się z krzesła na fotel, potem odwrotnie.
      W domu coś tam robię, ale to nie na tyle, żeby mieć poczucie dobrze wykonanego treningu dla zdrowia:)

      Polubienie

  5. It is good to be able to be home and do what you will, when you will. I am glad your dog is fine too. Going back to office to me, now is a chore too as I have to get up 1 hr earlier than if I worked from home too.

    Polubione przez 1 osoba

    1. That’s the worst for me: getting up early and the lack of a coffee machine in the office.
      Bajt – still moving, slower and slower, and longer asleep, but still alive 🙂

      Polubione przez 1 osoba

    1. I to jest najważniejsze, że się udało. TEraz macie względy spokój, bo przez jakiś czas przeciwciała, a potem szczepienie (zamierzacie się szczepić?). Będzie dobrze!:-)

      Polubienie

  6. Ja na zdalnym od 3 miesięcy i bardzo sobie to chwalę. Mam czas na pracę, do, rodzinę i własne przyjemności. Nie brakuje mi pracy w biurze szczególnie zimową porą. Wiem jednak że ten luz blues kiedyś się skończy i trzeba będzie wrócić do normalności, jednak na razie takiej opcji na horyzoncie nie widać.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja się już zastanawiam nad tym, jak to będzie, jak wszystko wróci do normalności. A pewnie, jak już mój szef się zaszczepi i nie będzie obaw, że ja jego zarażę, albo on mnie – wrócimy do pracy w biurze.
      Cieszę się z tego powodu i martwię jednocześnie:)

      Polubienie

    1. No tak, ci którzy odmówili wtedy, gdy mogli, kiedy jeszcze były etapy dla pierwszej linii frontu – teraz muszą czekać w swojej kolejce. A w przypadku np. 40latków, obawiam się, że do szczepień dojdzie gdzieś dopiero za rok.
      Co Ty o tym myślisz?

      Polubienie

  7. Od ponad roku praktykuję pracę zdalną. Początki były ciężkie. Dziwnie się czułem. Miewałem chwile zwątpienia. Na koniec dnia przyznam, że nie tęsknię za kolejką do bramki przy wejściu, open space, polityką biurową, kolejką w kuchni po kawę, marnowaniem cennych chwil na dojazdy, wąchanie miejskich smrodów, szukanie parkingu, spotkaniach ze spółka dyrektorami.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. A mi brakuje rozmów w innymi ludźmi, chyba takimi z korpo. Bo ja już od ponad trzech lat nie w korpo. Praca super, ale wcześniej byłam otoczona wieloma innymi pracownikami, teraz jest nad dwoje, w porywach troje:-)
      Za to mam czas dla domu, dla siebie w sumie też, ale trochę się rozleniwiłam. Co prawda teraz bycie babcią mnie zmobilizowało do różnych aktywności, ale to dopiero początek.
      Czekam na wiosnę, na spacery, na ruch, no i na brak smogu!

      Polubione przez 1 osoba

    1. Ja siedzę w szlafroku. Jak mam wideokonferencje to się przebieram, robię jako taką fryzurę. Śmieję się wyobrażając sobie tą drugą osobę na ekranie komputera, że ona też siedzi w kapciach i może w piżamie, bo widać tylko głowę 🙂 Pełny luz.

      Polubienie

  8. Jak w biurze żywej duszy to i nie trzeba „oka robić”. Ja też dziś jadę. Trzeba się przyzwoicie ubrać. Ehhhh Mojej znajomej (pracowe) mąż, pracuje w domu. Każdego rana szykuje się do pracy (od roku) jak zwykle. Koszula, spodnie, obuwie – wszystko na tip top i zasiada do domowego biurka. Po robocie przy biurku domowym, przebiera się, jak to robił przez covidem. Ona próbowała podobnie nawet szpilki nakładała, aż pożałowała dywanu. Aż nie miała czasu na założenie szlafroka, bo logowanie miała za 2 minutki.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wow, to ten mąż jest twardzielem!! Mój jak pracował w domu, to chodził na luzie. Tylko jak miał wideokonferencję ubierał jakiś lepszy t-shirt:))

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s