Tak trudno wrócić. Do pisania też.

Wszystko co dobre szybko się kończy. 8 miesięczny home office również. Wróciłam do pracy w biurze, do wcześniejszego wstawania, robienia kanapek, przejazdów hulajnogą. Być może wróciłam też do blogowania, ale to się jeszcze zobaczy.

A propos wcześniejszego wstawania, Teddy wprowadził w naszym domu drastyczne zwyczaje. Bajt w życiu nie naraziłby swojej pańci na wychodzenie z domu przed 6 rano. Nigdy. Ten cudowny pies spał tak długo jak ja, a funkcja siku włączała mu się dopiero, gdy zaczynałam się kręcić po mieszkaniu. 🙂

Teddy natomiast budzi mnie swoim mokrym, włochatym pyszczkiem, o nieludzkich porach, czasem tuż po 5 (sic!!) dając mi do zrozumienia, że albo natychmiast wstanę, albo on sobie poradzi beze mnie. W przedpokoju lub łazience.

Ponieważ wiem, że tak będzie, zwykle błyskawicznie, jeszcze w półśnie, wypadam z łóżka, jedną ręką trzymając psa, drugą próbując się ubrać. Wiecie dlaczego trzymam go na ręce? Bo pies w powietrzu nie sika:-)

Właśnie sobie uświadomiłam, że nie było mnie tu ponad miesiąc. Mnie nie było, ale świat się dalej kręci, chociaż odnoszę wrażenie, że blogów jakby coraz mniej.

W ciągu tego ostatniego miesiąca zdążyłam przejść przez etap psiego przedszkola. Napiszę o tym trochę więcej innym razem, bo uważam, że jest to bardzo fajna sprawa. I wiecie, psie przedszkole tak naprawdę nie jest dla szczeniaczków, ono jest dla właścicieli psów. To ich trzeba edukować, co robić, żeby nie pozwolić tym słodziakom się sterroryzować, no i oczywiście, przy okazji, czegos mądrego nauczyć. Bo one na początku terrroryzują nieporadnością i szczenięcym spojrzeniem, a potem potrafią sterroryzować naprawdę.

27 myśli w temacie “Tak trudno wrócić. Do pisania też.

    1. No chyba nie robią, skoro na tym psim przedszkolu nas uczyli, że jeśli piesek zacznie w domu robić siku, bo zapomni, że nie wolno, bo jeszcze się ciągle uczy, to trzeba go szybko podnieść nawet w trakcie sikania i wynieść na dwór. On wtedy przestanie sikać, bo będzie się czuł niekomfortowo i mu się skojarzy, że nie wolno tego robić w domu. To jest oczywiście proces, który trzeba powtarzać tak często, jak często maluch zapomina:)

      Polubienie

  1. Kto by pomyślał, że najpierw przechodzimy sami parenaście lat edukacji, a w dojrzałym wieku i tak wracamy do przedzkola. Gdyby to był Twój pierwszy pies, to rozumiałabym tę edukację, ale przecież nie jest. W teorii możesz wiedzieć dużo o wychowaniu dzieci, ale w praktyce i tak popełnisz błędy, bo każde dziecko jest inne. Ze zwierzętami jest podobnie. Tylko obserwując pupila możesz go poznać. Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Na pewno tak jest. I w odniesieniu i do psiaków:)) Nasz pierwszy pies – yorkshire terier był mądry, ale nie wymagaliśmy od niego zbyt wiele, więc trochę za dużo szczekał, trochę się awanturował na spacerach, ale też prawdopodobnie trochę dokładały jego terierskie geny:-)
      Teddy jest biszonem, inne usposobienie, inne cechy odziedziczone, ale praca nad nim jest taka sama, jak powinna była być z Bajtem. Czyli wszystkie komendy związane z posłuszeństwem.
      Inna sprawa, że nieposłusznego Bajta mogłam po prostu wziąć na ręce i w ten sposób zdyscyplinować, i to nie byłby problem, a nieposłuszny Teddy, który docelowo będzie ważył na pewno min. 5 kg. – to już ciężar:-)

      Polubienie

  2. Ano czasem życie przyspiesza i nie da się ot tak po prostu usiąść i napisać jakąś składną całość.
    A blogi faktycznie nikną wypierane krótkimi wpisami na mediach społecznościowych.
    Ciekawa jestem tego przedszkola :), jak już o nim napiszesz, przeczytam z ciekawością!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Gdybym miała większe parcie na szkło, pewnie już bym prowadziła Instagram zamiast bloga.
      A teraz jak czytam, że ktoś wrzucił nowy post na Instagramie, a potem widzę, że to zdjęcie i dwa zdania opisu – to mnie śmieszy 🙂
      Nie krytykuję oczywiście, bo z punktu widzenia Insta to jest post, ale na blogu posty miały kiedyś kilkaset znaków i ten kontent musiał być konkretny. Potem to się skróciło do kilku zdań, a teraz nawet do kilku wyrazów. Takie życie:-)

      Polubienie

  3. Przyznaję, że to jest jeden z powodów, dla którego nie chcę mieć psa. Miewam kłopoty ze snem i bywa, że ja o 5:00 dopiero zasnę. Gdyby mnie jakiś pies wtedy obudził, wolałbym nie być w jego skórze.

    Polubienie

    1. Bo zanim się weźmie psa, trzeba to wszystko oszacować, rozważyć, ustalić priorytety. Dopiero z taką świadomością można jechać po malucha. Wtedy nie ma, że boli:-)

      Polubienie

    1. Ja też myślałam, że po Bajcie nie będę chciała, ale pustka była zbyt dotkliwa. I rzeczywiście ten maluch wniósł w całą naszą rodzinę znowu niesamowicie dużo radości. W dodatku wydaje mi się, że uwielbia naszego wnuka, a o to mi chodziło.

      Polubione przez 1 osoba

  4. Ostatnio właśnie myślałam o tym że dawno nie widziałam żadnego Twojego wpisu, ja też ostatnio zbyt często nie piszę do w domu jestem tutaj czasu mniej zawsze coś do roboty się znajdzie. Oby Teddy wyrósł z tak wczesnego wstawania na siku, dobrze że budzi na nie sika na podłogę. Pozdrawiam

    Polubienie

  5. Ja mam funkcję „pisania głosem”, więc póki co „mówię” posty, ale czytać z powodu choroby oczu nie mogę, lekarz zalecił oszczędzanie oczu, dlatego chociaż chciałabym, nie mogę, takie życie.
    Serdeczności

    Polubienie

    1. Ja też czasem z tej funkcji korzystam, ale albo gadań niewyraźnie, albo mój telefon chce mnie ośmieszyć, bo czasem wysyłam do ludzi głupoty:-)
      Także, tak czy siak trzeba potem porządnie sprawdzić wpis.

      Polubienie

  6. Również i ja się wstrzymuję od pisania, chociaż moja codzienność jest nad wyraz urozmaicona. Trochę prywatności i sobie trzeba zostawić.
    Pieski nie tylko terroryzują ale i nas tresują. Moje już mnie wytresowały. 😁😁😂😁
    Jestem ciekawa Twojego posta o pieskach, chętnie przeczytam.

    Polubienie

  7. Od pewnego czasu też, doszedłem do wniosku, że zbyt częste wrzucanie postów niczemu nie służy. Blogerzy się powtarzają, bo niełatwo o ciekawe tematy a polityka to bagno, które nie wszystkich interesuje.

    Polubione przez 6 ludzi

    1. W zasadzie nie ma takiego tematu, który nie byłby powtórką. Ostatnio na jakimś instagramie czytałam o bodypositive… przecież to jest to samo co kiedyś nazywaliśmy po prostu lubieniem siebie i swojego ciała. Ta nowa, pięknie brzmiąca, angielska nazwa sprawia, że temat wyglada jakby był nowy. No nie jest:-)

      Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s