Nawyki polonistki/ Polish scholar habits

Nie cierpię, jak rodowita Polka, mieszkająca w Polsce, mówi do swojego polskiego dziecka, spłodzonego z ojcem Polakiem: „Jedz, bo to jest yummy!”

Czepiam się?

I hate how a native Polish woman living in Poland, speaks to her Polish child, conceived by a Polish father: „Eat, because it’s yummy!”
Of course I mean word „yummy”. I’m picking on?

22 myśli w temacie “Nawyki polonistki/ Polish scholar habits

  1. Chyba zależy od wieku dziecka i ‚zainfekowania’ filmikami – weź pod uwagę, że większość piosenek, też tych dla dzieci, jest w języku Szekspiraczka. To raz. A dwa – yummi łatwiej wypowiedzieć, niż „przepyszne”. Ale prawdą jest też, że dzieci szybko się uczą i teaz moja 5latka z uporem godnym lepszej sprawy wtrąca co drugie zdanie „nieprawdaż” oraz „jednakowoż”. [a do maluchów w przedszkolach dwujęzycznych jest po prostu nawijka po angielsku i one podłapują z gestykulacji i intonacji sens polecenia. A jak nie rozumieją – to tłumaczą im inni. Na przykład po koreańsku. Dwujęzyczni startują z poprawną mową później, ale podobno są inteligentniejsi, przy czym to pierwsze to oczywistość do zaobserwowania, a do drugiego zgubiłam źródło i nie mogę namierzyć, stąd to podobno].

    Polubienie

  2. Makaronizmy w języku polskim istniały zawsze. Kiedyś dotyczyło to łaciny, języka francuskiego lub włoskiego . Wyrazy takie jak glanc,czajnik, torba, bohater, chałwa, tapczan, cmentarz, masaz, czort itp czyż nie brzmią swojsko? A to wszystko zapożyczone słowa, teraz mamy …anglicyzmy. I co z tego, że „Polacy nie gęsi itp …” jak mawiał Mistrz…. W czasach komputerów, globalizacji jest to nieuniknione, obce słowa zalewają (prędzej) wszelkie dziedziny naszego życia, wywierają ogromny wpływ na kształtowanie się języka polskiego (i nie tylko polskiego) …a dzieci chłoną obce słówka jak gąbka wodę. Znam malucha (2,5 roku) który nie mówi „po polsku” tylko po dziecinnemu natomiast liczy po angielsku do 5 jak z nut 🙂 🙂 … Wulgaryzmy „po naszemu” moim zdaniem zdecydowanie gorsze …pozdrawiam

    Polubienie

  3. U mnie w domu rozmawia się po angielsku z dzieckiem, ale to jest raczej na zasadzie „mamo jak się mówi…?” Chociaż on sam już czasem robi takie wstawki w obcym języku. Znak czasów mam wrażenie.

    Polubienie

  4. A ja sobie myślę, że świat dąży do coraz większego zaniku granic. Czy jeśli chodzi o podróże, życie zawodowe, naukę czy właśnie języki. Jak sobie prześwietlimy historię Polski pod kątem przeszłych szlaków handlowych czy konfliktów zbrojnych, to można zauważyć pewne właściwości. Szczególnie interesujący wydaje się czas gdy zapożyczyliśmy niesamowicie dużo słówek z Francji. I one sobie tak płyną. Nie dziwi mnie więc fakt, że mieszanki wyszły na ulicę. W tych czasach, w naszym kraju z takim odsetkiem migracji, takie zjawiska są dla mnie całkowicie zrozumiałe. Ważne żeby szkoły pozostały językowi wierne. Tam się uczymy poprawnych zasad.

    Polubione przez 2 ludzi

    1. To prawda. Ale oprócz szkół, pewnie też dom rodzinny powinien dawać dziecku jakieś wskazówki. Bo jeśli się zakłada, że zasady są po to żeby je łamać, język jest elastyczny, a uzus społeczny wyznacznikiem tych elastycznych zmian, to wyjdzie nam, że wszystko wolno:-)

      Polubienie

    1. Ale to fakt, że słówko yummy wyjątkowo mnie wkurza w języku polskim:-) Jeśli wtrąca się w nasz język inne, które tam pasują, bo nasze są albo stare, albo nieprecyzyjne, to ok.

      Polubienie

  5. Mnie też to razi. Są takie słowa, które pasują po angielsku, typu „creepy”, ale to trzeba mieć wyczucie, żeby nie zabrzmiało sztucznie.
    A do dziecka tym bardziej staram się mówić poprawnie.

    Polubienie

    1. Ja pracowałam wiele lat w korporacji, więc tam też ten angielski uchodzi:-) To noramlne, że skoro prowadzimy korespondencję po angielsku bo centrala jest gdzieś tam w świecie, to ten język przenosi się na wszystkie sprawy biurowe. Z czasem się osłucha. Ale jak idzie mamusia z dzieckiem i wtrąca takie słów (a znam mamusię i wiem, że Polka), to zaczynam mieć poczucie, że to poza.

      Polubienie

      1. U mnie w pracy używa się dużo niemieckich wstawek, raz jeden Niemiec słuchając rozmów Polaków się śmiał, że miał ochotę to nagrać. 😉 Ale to właśnie też inna sytuacja, bo jeśli wszędzie jakieś urządzenie czy funkcjonalność nazywa się tak, a nie inaczej, to bez sensu to tłumaczyć. Co innego też we własnym gronie.
        W opisywanej sytuacji to rzeczywiście brzmi jak próba szpanu. 🙂

        Polubione przez 1 osoba

        1. Tak samo nie lubię, jak się to korporacyjne słownictwo przenosi poza biuro. Kiedyś pisałam o takiej kobiecie, która w tramwaju rozmawiała przez telefon z firmowym kolegą. No naprawdę nie dało się podsłuchiwać:-) Nie podsłuchiwać też się nie dało.

          Polubienie

  6. Choć ja nie polonistka, to i mnie razi. Nie tylko takie wtrącenie. Mój polonista z liceum wyszkolił nas w elegancji języka aż za bardzo. Teraz i wulgaryzmy mnie bolą i takie wstawki też. Nie ma lekko 😉

    Polubienie

    1. Ja aż tak nie mam i takiej żartobliwej rozmowie (dorosłych ludzi) mogę sobie i na wulgaryzmy i na wstawki obcojęzyczne, pozwolić. Ale to małe dziecko, czego się teraz nauczy, tak będzie potem używać. Może też być tak, że mierzi mnie jak ktoś robi wtręty, bo wydaje mi się, że szpanuje:)

      Polubienie

        1. Myślę, że każdemu, kto zna jakiś obcy język, takie wstawki się zdarzają, ale kiedy jest to rozmowa z dzieckiem, które dopiero uczy się języka, to ja jestem na nie. Tu trzeba inaczej. Nie jestem anglistką ani tym bardziej anglistką uczącą maluchy, ale wydaje mi się, że podejście powinno być inne.

          Polubione przez 1 osoba

  7. Nie, nie czepiasz się. Małe dziecko nawet nie zauważy, że coś jest nie tak. Przyjmie, że tak trzeba mówić i tak będzie mówiło. Tak jakby mama nie mogła powiedzieć „To jest pyszne!”. Śliczne, troszkę szeleszczące slowo 🙂
    A może chciała być „cool” 😉 i, jak czasami robi młodzież, wprowadziła amerykanizm w swój język?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja nie mam nic przeciwko mówieniu do dziecka w obcym języku, ale wydaje mi się, że to powinna być odrębna zabawa, żeby ono rozróżniało, co jest po polsku a co po angielsku. W przeciwnym razie powstaje taki inglish/pinglish. 🙂

      Polubienie

        1. Myślę, że są dobre wskazówki w tym zakresie, jakaś metodyka. Obserwuję konta, w których mamy mają dzieci dwujęzyczne i wiem, że mieszanie dwóch języków powoduje, że dzieci później zaczynają mówić, lub mają niechęć do jednego języka z tych dwóch.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s