Telekonferencje / Teleconferences

Nie będę pisać, że mam dużo pracy, bo to widać, skoro mnie tu nie widać:-)

Pisałam ostatnio, że Covid zmienił moje podejście do transportu i aby się nadal bezpiecznie izolować, śmigam hulajnogą. Minęły już prawie trzy tygodnie od zakupu, a mi to wciaż sprawia radość. Przez pół godziny jadąc słucham muzyki i terapeutycznie wprawiam się w dobry nastrój. Żeby nie było, głośność dopasowuję tak, aby słyszeć otoczenie i w razie czego, reagować.

Covid zmienił też moją pracę. Kiedyś chodziliśmy na różne spotkania poza biurem, lubiłam to, poznawałam ludzi i miasto. Teraz miasto zeszło na dalszy plan, a żeby móc spotykać się z ludźmi, musiałam nauczyć się nowych programów i aplikacji. Nie wiedziałam nawet, że tych telekonferencyjnych jest aż tyle. Biznesowo najczęściej korzystam z Teams, What’s up, Zoom, Meet, ale prywatnie najczęściej gadam przez stary dobry Messenger i Facebook. Microsoft Teams sprawdził się do tego stopnia, że wczoraj zorganizowałam na nim Walne Zgromadzenie i wszystko poszło zaskakująco sprawnie. W bardzo krótkim czasie musiałam się nauczyć tego programu, męczyłam więc ostatnio kogo się tylko dało, żeby przetestować telekonferencje z jak największą liczbą osób. A teraz umiem już nawet tworzyć formularze do głosowania uchwał:-) Szał ciał!

Oczywiście nie obyło się bez pomocy serwisu technicznego Microsoft, bo nie wszystko zadziałało od razu (jak to zwykle u mnie), ale przecież nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy:-) A wszystko skończyło się sukcesem.

Walne to przeszłość, najbliższa przyszłość rysuje się natomiast w cudnych, urlopowych barwach:) Potrzebuję odpoczynku, mówię Wam, Covid dał mi w kość:)

Czytaj dalej „Telekonferencje / Teleconferences”

Dawno temu / Long time ago

a w zasadzie powinnam napisać, że bardzo dawno temu, lub wręcz, że bardzo bardzo dawno temu wspominałam o tym (TU), że pisałam pamiętnik. Przez całe 4 lata mojego liceum, 4 pamiętniki, każdy następny grubszy od poprzedniego:-)

Od czasu liceum zaglądałam do tych zeszytów dwa razy, po raz pierwszy właśnie 11 lat temu, oraz, kierując się zupełnym odruchem, wczoraj. I wiecie co? Poprzednim razem było ok, a teraz okazało się, że litery bledną. W zasadzie dotyczy to tylko fragmentów, które pisałam długopisem, zawsze bardziej lubiłam pisać piórem, więc 3/4 wszystkiego, co wtedy nabazgrałam, ciągle jeszcze ma piękny granatowy kolor.

Z tym długopisem to jest trochę jak z naszą pamięcią, po latach w głowie zostają już tylko jakaś blade strzępy. Samo życie. 😉

No ale nie wiem co zrobić z tą 1/3. Nie chce mi się przepisywać, nie chce mi się stracić.

Co robić, co robić….?

BTW. Widzieliście komunikat, że WP znowu zmienia edytor? Ja jeszcze nie zdążyłam polubić obecnego, a oni znowu zmieniają :-/

Czytaj dalej „Dawno temu / Long time ago”

Dojazd do pracy w dobie pandemii / Commuting in the pandemic time

W czasie pandemii mam znacznie więcej pracy niż przed. Nie narzekam, cieszę się, że w ogóle ją mam, bo wiem, że ci co siedzą w domu i obcięli im pensje, lub stracili swój biznes, woleliby być zarobieni po łokcie i żeby było normalnie. Tak więc nie narzekam, tłumaczę jedynie, dlaczego nie mam czasu na bloga. 

Od ubiegłego poniedziałku wróciłam do biura i zaczął się problem z dojazdami. Obiecałam sobie, że do czasu, aż nie będzie całkowicie bezpiecznie, nie będę korzystać z komunikacji miejskiej. Z dwóch powodów. Pierwszy jest oczywisty, wirus utrzymuje się w zamkniętych pomieszczeniach dosyć długo, więc w autobusie  łatwiej się zarazić mimo cyklicznej dezynfekcji. Drugi powód jest ważny z innego punktu widzenia. Otóż, ja mam do pracy tylko 6 ,5 km, więc mogę sobie zorganizować inną formę dojazdu, a  nawet, od biedy, przejść na piechotę. Są jednak tacy ludzie, którzy dojeżdżają z przedmieść Warszawy, i dla nich ZTM to jedyna dostępna forma transportu, a trzeba pamiętać, że ilość miejsc w autobusach jest teraz znacznie ograniczona.

Więc pozostaje mi przy ładnej pogodzie rower, a przy gorszej trochę logistycznej kombinacji, ale bez tragedii. W te gorsze będę dojeżdżać samochodem w pobliże strefy płatnego parkowania i przesiadać się… na hulajnogę!!:)))

A jak Wy docieracie do pracy?

À propos pogody: Zdjęcie zrobione dzisiaj w drodze do pracy. A gdzieś tam w górach spadł śnieg:)

wp-1589276507962650665457336798662.jpg

Czytaj dalej „Dojazd do pracy w dobie pandemii / Commuting in the pandemic time”

Rozwiązanie zagadki / Solving the riddle

Niektórzy z Was mieli rację. To śliczne coś urosło na zapomnianym kawałku ciasta, czyli rzeczywiście była to pleśń lub jak kto woli, grzyb.
Dodam, że piernik zrobiła moja córka….z fasoli 🙂 Na wierzchu była czekolada i wiśnie.
I było pyszne! Zanim zakwitło:-)

wp-15883648753041624885047059153616.jpg

Czytaj dalej „Rozwiązanie zagadki / Solving the riddle”

Wczoraj na przejażdżce rowerowej / Yesterday on a bike

Zrobiliśmy 22 km, wieczorem bolały mnie kolana, ale umysł był zrelaksowany i wolny od wszystkich covidów tego świata. Było ciepło, słonecznie, złapałam trochę witaminy D3, a poza tym, takie pierwsze po okresie jesienno-zimowej stagnacji, obwąchiwanie starych kątów, sprawia mi zawsze najwięcej frajdy.

Czułam się trochę jak Tancerka, wolna i szczęśliwa, z dłońmi uniesionymi w rytmicznym szale, a trochę jak Syrenka, zakneblowana i z niepokojem, ale odważnie, patrząca w przyszłość.  Takie tam analogie;-)

Poza tym uważam, że najpiękniej normalność udaje natura, prawda?

wp-15880202039858568331217969843737.jpg

wp-15880202041652258671680382611789.jpg

wp-15880623630753264756686384892199.jpg

Czytaj dalej „Wczoraj na przejażdżce rowerowej / Yesterday on a bike”

Covid 19 – czyli jak postępować z żywnością / Covid 19 – how to deal with bought food

Moi Drodzy, po przeczytaniu poniższego artykułu widzę, że niektóre rzeczy robiłam źle, a przecież jakieś pojęcie o higienie i dezynfekcji mam:-)

Wklejam Wam link do niego, bo uważam, że skoro z koronawirusem będziemy się musieli borykać jeszcze rok albo i dłużej, każdy powinien wiedzieć, jak postępować z zakupami, które przynosimy ze sklepu.

Czy Polacy wiedzą, jak postępować z żywnością w dobie pandemii COVID-19?

Czytaj dalej „Covid 19 – czyli jak postępować z żywnością / Covid 19 – how to deal with bought food”

Pozory normalności c.d. / Semblance of normality cont.

wp-15876322474218769642662407699305.jpgNie wiem jak to jest u Was, ale u nas przegląd techniczny rowerów odbywa się zawsze przed sezonem. Jesienią nigdy nam nie po drodze do serwisu, znacznie prościej jest odwiesić rower na haku, na którym grzecznie czeka, z głęboką nadzieją, że sobie o nim kiedyś przypomnimy i z naszą równie głęboką nadzieją, że nie zostanie skradziony.

Nie został. Na szczęście miłośnicy nabywania rowerów w taki właśnie sposób, omijają szerokim łukiem te, które najlepsze lata mają już dawno za sobą. A nasze mają, nawet moja śliczna damka już skończyła 5 lat!

Tak więc wczoraj wyruszyłam w miasto. Jejku, jak cudownie było wyrwać się z domu i pojechać, hen, w obce landy dzielnice:-) Jakby mnie ktoś wypuścił z klatki!

Po powrocie z przejażdżki, już przed blokiem, spotkałam sąsiada spacerującego ze swoją śliczną sunią rasy cocker spaniel, która zawsze przyjaźnie, z merdającym ogonkiem przybiegała do mnie, żeby się przywitać. Ja ją głaskałam po głowie, zagadywałam kilka słów do niej albo do sąsiada i psina uspokojona odchodziła dalej spacerować.

Wczoraj spojrzała na moją twarz, zamiast której ujrzała wydłużony kształt maski, może skojarzyła to z psim pyskiem:-) i najpierw zawarczała, potem mnie głośno obszczekała, a na koniec ostentacyjnie pociągnęła smycz w przeciwną stronę.

W sumie to dobrze, że przed odejściem nie podniosła nogi… 😉

Zwierzęta są bardzo mądre, one i bez oglądania telewizji wiedzą, że sytuacja jest co najmniej dziwna.

Czytaj dalej „Pozory normalności c.d. / Semblance of normality cont.”

Pozory normalności / Semblance of normality

Przed chwilą pobiegłam na balkon, bo usłyszałam dźwięk samolotu. W ciągu tygodnia to drugie takie „wydarzenie” i zupełnie bez znaczenia, że ten samolot to prawdopodobnie cargo. Po prostu, tak miło było zobaczyć białą smugę na niebie.

Rok temu mentalnie przygotowywaliśmy się do wakacji w Maroku. W tym roku chyba raczej przeprosimy Pojezierze Łęczyńsko – Włodawskie, albo zrobimy odkładany od kilku lat drobny, ale potrzebny, remont 🙂

A Wy macie już jakieś pomysły, czy aż tak daleko w przyszłość nie wybiegacie?

Czytaj dalej „Pozory normalności / Semblance of normality”

Druga fala w Chinach / Second wave in China

Jeśli ktoś jeszcze nie rozumie, z czym tak naprawdę mierzymy się w okresie pandemii i wydaje mu się, że maseczki to głupota, że kwarantanna jest niepotrzebna, a odosobnienie i zamknięte miejsca publiczne to wymysł Ł.Szumowskiego, (ja mu w tym zakresie ufam), to poniżej wklejam raport, który powinien nas wszystkich zaniepokoić.

Raport_Chiny 2020-04-17

O ile nikt się nie włamał na stronę, która zbiorczo podaje raporty z wszystkich krajów, to dzisiejsze cyfry dotyczące Chin wyglądają niepokojąco. 1290 nowych zgonów, po kilkunastu dniach względnej ciszy.

Update: Dzisiaj raport z Chin już bez przypadków śmiertelnych w ogóle, więc albo wczoraj rzeczywiście przyznali się do dodatkowych zgonów i nie dotyczyły one tego jednego dnia, albo dzisiaj znowu wrócili do zatajania prawny. Któż to wie.

Co Wy o tym myślicie? Ja już od dawna uważam, że koronawirus swoim zasięgiem i sposobem rozprzestrzeniania się, nasilenia, przypomina hiszpankę.

Wczoraj obejrzałam film, wyemitowany przez WION, internetową stację telewizyjną w Indiach. Stacja powołuje się na dane z raportu opracowanego przez amerykański Fox News, które mówią wprost, że wirus z Wuhan jest dziełem człowieka (co mieszkańcy USA na to?). To nie mutacja kilku czynników związanych z targiem ze zwierzętami, to wyścig biologicznych zbrojeń, w oparciu o wirusa pochodzącego od nietoperzy. Wirus wydostał się z chińskiego laboratorium tuż po tym, jak zmarł jego zainfekowany pracownik.

Jeśli tak, to smutne, bo za pyszałkowatość kilku krajów, za ten chory wyścig płaci cały świat.

Czytaj dalej „Druga fala w Chinach / Second wave in China”