3/6

Można by więc powiedzieć, że szklanka w połowie pełna. W dodatku tym razem wzięłam leki przeciwwymiotne i aż do wczoraj rano czułam się świetnie, ale nawet wczoraj w zasadzie nie było tragedii. Ból kości, osłabienie, przespałam popołudnie. Dzisiaj podobnie się czuję, więc poza zrobieniem obiadu może skuszę się jedynie na jakiś spacer lub ćwiczenia relaksująco – rozciągające.

A propos obiadu, w dni po chemii, jak mam siłę, to robię coś na szybko, jak sił brak, zdaję się na męża lub zamawianie jedzenia z dostawą do domu. Wczoraj naszło mnie na kopytka w sosie pomidorowym. Mam fazę na pomidory, jem codziennie i do każdego posiłku. Kopytka robi się szybko, a i sos machnęłam w 15 minut. Dzisiaj będą krokiety, oczywiście dla mnie znowu z pomidorowym, mężowi urozmaicę pieczarkami !:-)

Można by więc powiedzieć, że wiosna, że idzie ku dobremu, ale wszyscy wiemy jak jest. Trudne czasy, stres, który nie pomaga nikomu, nie tylko udarowcom czy chorym w trakcie długotrwałego leczenia.

I w zasadzie nie wiem, co jeszcze mogłabym napisać. Może Wy macie lepsze nastawienie, więc dzielcie się nim ze mną proszę? Ja natomiast życzę dobrego, spokojnego dnia.

Czytaj dalej „3/6”

Codzienność/ Daily

Pierwsza chemia nie była taka zła. Trochę mnie mdliło, łupało w kościach, niczym przy grypie, ale po tygodniu w zasadzie czułam się zdrowa.

Mimo to, jak posłuszny pacjent, i jakby nie było, rozsądna kobieta, wypełniam skrupulatnie wszystkie obowiązki, tj. zdrowo i regularnie jem (kiedyś było z tym różnie), piję ponad 2 litry wody (kiedyś było z tym słabo), i codziennie albo spaceruję, albo organizuję sobie inne ćwiczenia. Podobno chemioterapia nie lubi gnuśności:-)

Z tą wodą chodzi nie tylko o nawadnianie, ale również o to, by regularnie wypłukiwać nadmiar cytostatyków z organizmu.

No i cieszyłam się, że nie wypadają mi włosy. Zaczęły.

Czytaj dalej „Codzienność/ Daily”