Być na bieżąco/ Keep up to date

Mój mąż od 10 lat bierze na wyjazdy zagraniczne ukochaną sportową czapeczką w biało-czerwone barwy, z napisem Polska. Na widok tejże czapeczki zawsze, ale to zawsze, najpierw następuje, nawiązujące do naszego kraju powitanie, a potem próba wciągnięcia nas w turystyczno – handlową rozmowę.

  • 10 lat temu w Egipcie: „Jak sze masz?” lub ” Dobra dobra, zupa z bobra”
  • 8 lat temu w Turcji: „Adam Małysz. Dzień dobry!”
  • 6 lat temu, Włochy: „Kupica! Hello my friend!”
  • 5 lat temu Włochy: „Taniej niż w biedronce!”
  • 3 lata temu na Malcie: „Lewandowski! How are you”
  • Miesiąc temu w Maroku: „Polska, Kazimierz Deyna!!”

Deyna, serio? Nie Kamil Stoch czy Bartosz Kurek lub choćby nadal Lewandowski??
Ten Deyna sprawił, że nas jednocześnie zamurowało i cofnęło w czasie:)

A dzisiaj, kupując znaczki pocztowe, otrzymałam właśnie Deynę, znaczki zostały wydane w okrągłe 30 lat po śmierci piłkarza (1.09.1989 r.). Czy w przypadku tego człowieka z Maroka, to też był tribute?:-) Cóż, Każdy składa taki hołd, jaki może.

Kazimierz Deyna - znaczki polskie. Blog Caffe

Czytaj dalej „Być na bieżąco/ Keep up to date”

Reklamy

Wrażenia/ Impressions

Jadąc do Maroka, nie miałam zielonego pojęcia, że w pokoju hotelowym nie będzie WiFi:-) Zasięg jedynie na korytarzu, i chociaż można było sobie tam usiąść na wygodnych kanapach, to chyba każdy rozumie, że po intensywnie spędzonym dniu najfajniej jest wziąć prysznic, zrobić drinka, a dopiero potem, w pozycji horyzontalnej, we własnym (choć hotelowym) łóżku, przejrzeć e-maile, blogi, portale społecznościowe, wiadomości i co tam się jeszcze chce:-)

Niewątpliwym plusem tego braku był cudowny, dwutygodniowy, cyfrowy detoks. Jejku, ile ja tam miałam czasu dla siebie!!:-)

Drugim zaskoczeniem, może nawet większym niż brak WiFi, okazała się marokańska pogoda. W Marrakeszu, do którego pojechaliśmy najpierw, było ponad 40 stopni i to właśnie wydawało mi się normalnym stanem pogodowym afrykańskiego miasta. W Egipcie o tej porze roku jest podobnie, a Maroko to przecież niemal ta sama szerokość geograficzna, ten sam równoleżnik*. Wędrując starymi uliczkami Medyny marzyliśmy o oceanicznej bryzie chłodzącej ciało, której spodziewaliśmy się w następnym mieście- Agadirze. Zamiast bryzy powitała nas tam szarobiała mgła, która właśnie w sierpniu bardzo często napływa znad Oceanu Atlantyckiego, sprawiając, że całkowicie znika ułożony na pobliskim wzgórzu napis „Allah, król i ojczyzna”.

photopictureresizer_190822_110802583_crop_1440x529-576x2127924391014303060037.jpg

photopictureresizer_190822_110842574_crop_1440x598-576x2399106479682259032259.jpg

Ta mgła, a czasem mglista mżawka, rekompensuje mieszkańcom Agadiru brak deszczu, którego nie było w tym kraju od dwóch lat. Wyschły koryta rzek i kanałów wodnych, skończyły się wycieczki do pobliskich, przepięknych wodospadów, woda jest towarem, którego nikt tu nie marnuje. Na ulicach Marrakeszu widywałam hydranty, czy małe kraniki, z których można było nabrać wody, i chociaż nie ma znaków zakazu czy nakazu, to Marokańczycy doskonale wiedzą, że w tej materii trzeba być oszczędnym.

* Pisząc notkę porównywałam szerokość geograficzną Egiptu i Maroka i przy tej okazji dowiedziałam się, że jest szerokość o nazwie „ryczące czterdziestki”, „wyjące pięćdziesiątki”, a nawet „bezludne sześćdziesiątki”. Bardzo symptomatyczne nazwy:)))

Czytaj dalej „Wrażenia/ Impressions”

Naiwność czy głupota/ Naivety or stupidity

Pewna 54 letnia Polka została porwana przez mężczyznę z RPA, którego poznała w Internecie i do którego, po jakimś okresie tej wirtualnej znajomości, pojechała w odwiedziny. Pewnie uwierzyła w zapewnienia, że ona jest taka piękna, a on taki zakochany. Kiedy byłam na wycieczce w Sharm El-Sheik, Egipcjanie też mi wciskali kit, że wyglądam jak Kleopatra oraz wyliczali ileż to by nie dali za mnie tych swoich wielbłądów. Zwłaszcza, gdy chcieli mi akurat sprzedać jakieś drogie perfumy:-)

Dzizes! Trzeba trochę odróżniać nawijanie makaronu na uszy od prawdziwego uczucia, nawet jeśli kobieta jest atrakcyjna! Czy wałkowanie tematu związków międzykulturowych i międzyreligijnych nikogo, niczego nie nauczyło? Nie twierdzę, że takie związki są niemożliwe, uważam jednak, że trzeba się zawsze bardzo dobrze poznać na znanym, bezpiecznym gruncie. A nie od razu lecieć do RPA.

Jak podają dzienniki: „Wiadomo, że kobieta była więziona w bardzo ciężkich warunkach. Była skrępowana, przystawiano jej telefon do głowy, zmuszano do telefonów do syna”.

Ja wiem, że to wcale nie jest śmieszne, ale mi się od razu nasuwa komentarz: to dobrze, że jej do tej głowy przystawiali telefon, a nie pistolet 🙂

BTW: 1)  Facet wycenił ją na 2 mln EUR. 2) Kobieta została uratowana.

***

Some 54-year-old Polish woman was kidnapped by a man from South Africa. She met him on the Internet and went to visit him, after some period of their virtual relationships. She probably believed she is so beautiful and he is so in love. When I was on a trip in Sharm El-Sheik, the Egyptians also told such of similar drivel, that I look like Cleopatra and how much camels I am worth. Especially when they wanted to sell me some expensive perfumes 🙂

Dzizes! You should distinguish those bullshits and real feelings, even if you’re really attractive! Nobody hadn’t teach that 54 woman about problems with intercultural and interreligious relationships? I am not saying that such relationships are impossible, but I believe that always the best idea is get to know each other very well on familiar, safe ground. Don’t go to South Africa straight away.

According to the newspapers: „It is known that a woman was imprisoned in very difficult conditions. Her hands and foots were binded, a phone was held to her head, she was forced to call to son”.

I know it is not funny at all, but I have a comment. It’s good that her phone was held to her head, istead of the gun 🙂

BTW: 1) The guy priced her for EUR 2 million. 2) She is survived.