Opublikowany w Daily News

Przegląd tygodnia

Byłam  na prawie babskim spotkaniu w prawie kawiarni.

Prawie babskie, bo przyszło  dwóch panów i niczym dwie wisienki na torcie rozsiedli się wśród obecnych  pań, ale przyznaję, że mieli do tego prawo, bo powód naszej obecności nie był ani kobiecy ani (w żadnym razie) feministyczny.

A prawie kawiarnia, bo oprócz właściwości typowych dla kawiarni, stanowiła ona coś w rodzaju czytelni, księgarni, centrum szkoleniowego.

Tematyka wczorajszego spotkania zaskakująca. Bo cóż takiego można powiedzieć o ……krześle? Okazuje się, że można, całkiem sporo i całkiem ciekawie. Siedzisko jako takie nie jest w sferze moich zainteresowań, ale jeśli ktoś opowiada o zamierzchłych początkach czegokolwiek, a w kontekście tego czegoś o starożytności, czy początkach średniowiecza, to moje uszy od razu stają się niezwykle uważne. Uwielbiam podróże w czasie i robię to, kiedy tylko nadarza się okazja.

A krzesło? Dzisiaj jesteśmy przyzwyczajeni, że siada na nim każdy, nawet najbardziej trywialny tyłek (czy tyłek może być trywialny?:) dawniej jednak było symbolem godności, luksusu i dobrego smaku. Nie każdy mógł na nim spocząć! Nie godziło się nikomu z pospólstwa, nie godziło się dzieciom, osobom o statusie niższym niż biskup, papież, cesarz, lub wcześniej faraon. Dopiero w epoce renesansu krzesło zaczęło się upowszechniać, a wraz z tym,  zmieniać swoją formę i kształt.

Właściwie cały tydzień był udany. Spotkania z przyjaciółmi, grill u znajomych, zwiedzanie pewnego miasta, wizyta w miejscu, gdzie kiedyś mieściła się moja szkoła, a dziś jest galeria odnowionych staroci. Znowu podróż w czasie, znowu wspomnienia chyba najfajniejszych zawodowych chwil. I skrzypiące stare schody, i zapach drewnianych mebli. Ech…

Dzięki pewnej osobie, która dała mi cynk o koncercie (dziękuję:-), koniec tygodnia bardzo romantyczny. W kameralnym lokalu, popijając zieloną herbatę, słuchałam piosenek o miłości. Rosyjskie romanse, hiszpańskie samby, po angielsku, francusku, włosku, białorusku, w jidysz. Najwyraźniej nie tylko dla mnie miłość jest czymś w życiu najważniejszym, bo  zespół bisował wiele razy. Brawa, brawa, brawa.

Teraz jest 2 w nocy, padam ze zmęczenia, a jutro czeka mnie kolejny zajmujący, mam nadzieję cudowny dzień. Może nawet wrzucę potem kilka zdjęć:-).

Dobranoc:)