Odprężam śmiało ciało….

Słońce!

Dzisiaj jestem jako ten kolektor…..tyle że już zdecydowanie naładowany:-)

Znajomi zaprosili nas do siebie za miasto, na zieloną trawkę zakrapianą zimnym piwkiem,  z obowiązkiem zagryzania kiełbaskami z grilla.

Tudzież innym karczkami.

Ewentualnie goloneczką.

Lub zapiekanymi pieczareczkami (wersja dla jaroszy).

I słońce!!

Więc potem leżeliśmy na leżakach nie myśląc o jutrze i problemach, które znowu wraz z nim powrócą. Ani o przeszłości chociaż przeszłość maluje się znacznie bardziej kolorowo.

Otóż  ostatnie dni spędziłam w super towarzystwie, w super miejscu, słuchając niezłego koncertu, a potem bawiąc się do białego rana.  Chyba potrzebowałam tego luzu, tego nicnierobienia, tego lenistwa powolnych myśli zupełnie nie na temat i o niczym:-)

W dodatku zmieniłam ostatnio numer telefonu więc nikt mnie nie bombardował sms’ami ani nie musiałam prowadzić żadnych grzecznościowych rozmów.

Acha, à propos „jutro”, to mam też nieprzyjemne skojarzenia, ale obiecałam Słoneczku (nie temu na niebie, tylko temu kto się tak podpisuje:-)), że dzisiaj nie będzie smętnego postu, więc nie będzie:-))

Bo przecież słoneczko (to na niebie) znowu świeci.

Jestem cudownie odprężona i zaraz idę „poodprężać”* się jeszcze troszeczkę biorąc długą, pachnącą kąpiel…. może  w oparach burgundzkiej wanilii…..a może kwiatu kwitnącej wiśni? Bo raczej chyba lepiej nie mieszać co?  :-))

*Wygooglowałam słówko i okazuje się, że z takim fleksyjnym przedrostkiem zostało ono użyten tylko na Blogu Caffe!!! To źle, czy dobrze?