Utracona szansa?

Kiedyś zadzwonił do mnie kolega: „Caffe, szukają solistki do zespołu muzycznego, a ty świetnie śpiewasz, przesłuchanie  jutro w Hadesie o 18”.  A były to czasy, kiedy szare myszki takie jak wtedy ja, nie lubiły się wyróżniać. Lubiły być w grupie innych nastolatków, ale wolały, aby w centrum zainteresowania stał ktoś inny. I niby wystarczało im grzanie się w świetle jakiejś klasowej gwiazdy, jednak w głębi duszy pragnęły być nią. Dzisiejsze szare myszki (o ile jeszcze takowe istnieją, bo na ulicach widuję same gwiazdy), są chyba bardziej zdeterminowane na sukces. Ja długo musiałam dojrzewać do własnej indywidualności.

Bo przecież jestem indywidualnością! Dla siebie samej, dla tych kilkunastu najbliższych osób wokół mnie. I na szczęście w końcu zrozumiałam, że nie muszę spełniać wszystkich oczekiwań tego świata, że mogę poddać się własnemu instynktowi, że mogę być asertywna i prowokująca. Innowacyjna i zachowawcza. Wesoła lub wyalienowana. Mogę powiedzieć TAK, ale mogę też odmówić i to ode mnie zależy kiedy i w jakich okolicznościach.

Wtedy powiedziałam NIE.

Ale akurat tego NIE żałuję do dziś 🙂