Wczoraj

              1111
A kiedyś z okazji minionego Dnia Kobiet powstała notka (tu), pod którą zaroiło się od komentarzy. Jak miło było mi dzisiaj je znowu przeczytać:) Takie…….blogowe wspominki.

Reklamy

Znowu o przyjaźni

Ostatnio w „Wysokich obcasach” pojawił się artykuł na temat przyjaźni, tego jak ją postrzegamy i kto zasługuje na to, skądinąd bardzo zaszczytne, miano.

No właśnie, kto?

Moja notka stanowi w jakimś sensie uzupełnienie tekstu o przyjaźni zastępczej, płatnej, o której pisałam w styczniu TU.

Myślę, że kobiety i mężczyźni patrzą na kwestię inaczej. Mężczyźni potrzebują z kimś zalać robaka, pójść  na mecz, pochwalić się nowym autem lub bajeranckim gadżetem. Raczej się nie zwierzają, wystarczy im wyrozumiałe poklepanie po ramieniu i chwila ciszy. To zwykle bardzo nieskomplikowana relacja.

Natomiast kobiety muszą się wygadać, omówić nurtujące problemy, przespać się z nimi, omówić je po raz drugi, przetrawić to co omówione, a potem jeszcze rozważyć mniej lub bardziej oczywiste alternatywy.

No ale, o co w ogóle w tej całej przyjaźni chodzi? Czy tylko o wspólną kawę, zwierzenia, moralne wsparcie i bycie pod telefonem? Pożyczanie pieniędzy i robienie różnych przyjacielskich przysług?

To byłoby cholernie płytkie.

Może więc przyjacielem jest raczej ktoś, kto szczerze Ci powie, że źle wyglądasz w sukience z obniżonym stanem, ale za to super w małej czarnej, że niebieski Cię postarza, ale czerwony dodaje uroku, że może nogi masz takie sobie, ale za to w spodniach wyglądasz jak dwudziestolatka?  Ktoś kto widząc, że pakujesz się w życiowe g…. nie ograniczy się do współczującego kiwania głową, ale zareaguje zanim zniszczysz siebie, swoje zdrowie i wszystkich dokoła. Kto będzie mieć odwagę, by dla Twojego dobra działać, choćby wbrew Tobie. Prawdziwy przyjaciel myśli o tym, żebyś się nie zbłaźnił, nie wstydził za siebie, więc siłą argumentów (epitetów typu „ty głupia kretynko”, jak w kabarecie Macieja Stuhra, raczej nie polecam, choć to zależy od poczucia humoru), wskaże Ci, co jest nie tak.

We wspomnianym artykule podkreślono, że przyjaciel, jak każdy inny człowiek, ma swoje własne życie i nie musi być na każde zawołanie. Myślę więc, że skoro, kierując się przyjacielską chęcią pomocy, rzuca wszystko, aby poświęcić swój czas i zaangażowanie,  powinien otrzymać w zamian zwykłe, proste „dziękuję”. Jeśli zamiast tego, stanie się obiektem aroganckiego ataku, złośliwości i urojonych pretensji, a potem nie usłyszy nawet „przepraszam”, możemy wysnuć tylko jeden wniosek. To nie była przyjaźń, tylko gołosłowne, czcze deklaracje.

Lepiej więc mniej gadać o przyjaźni (i unikać ostentacyjnych „To moja przyjaciółka od 20 lat!”, czy w stylu Mariolki „Przyjaciółka od serduszka”:), a raczej  „dać się poznać po czynach”.

Czasami łańcuszki są śmieszne:)

JA, KOBIETA:
Nie czytam żadnych instrukcji. Wciskam guziki, aż zadziała.
Nie potrzebuję alkoholu, żeby narobić sobie obciachu. I bez alkoholu daję radę:-)
Nie jestem rozkapryszona, tylko „emocjonalnie elastyczna”!
Najpiękniejsze słowa świata: „Idę na zakupy” 🙂
Nie mam żadnych dziwactw! To są „special effects”!
Kobiety powinny wyglądać jak kobiety, a nie wytapetowane kości!
Przebaczyć i zapomnieć? Ani nie jestem Jezusem, ani nie mam Alzheimera!
My kobiety jesteśmy aniołami, a gdy się nam podetnie skrzydła, lecimy dalej – na miotle!
To nie jest żaden tłuszcz! To „erotyczna powierzchnia użytkowa”!
Gdy Bóg stworzył mężczyznę, obiecał, że idealnego faceta będzie można spotkać na każdym rogu….a potem uczynił ziemię okrągłą ?.
Na moim nagrobku niech będzie napis: „Co się głupio gapisz? Też bym wolała leżeć teraz na plaży!”
Tak tak…my kobiety jesteśmy bowiem jedyne w swoim rodzaju…
Prześlij tę wiadomość do fajnych dziewczyn, a wtedy…. jak zwykle…nic się nie wydarzy 🙂

ale przynajmniej je rozśmieszysz:-)))

PS. Z kilkoma punktami się definitywnie mijam, ale tekst o locie na miotle, jakby o mnie. Jak mnie ktoś wk***wi ofkors:)