Na sportowo

Miniony weekend to nie tylko wypad na Stare Miasto i fajne romantyczne klimaty.

Miniony weekend to również Dni Aktywności Zdrowia i Urody Fit Days, a że ja jestem i aktywna, i urodziwa, i fit, a w dodatku chcę być zdrowa, no to oczywiste, że musiałam zaszczycić imprezę swoją obecnością ;-)))

Pokaz walk bokserskich czy technik samoobrony nie zainteresował mnie jakoś szczególnie, ale rozumiem takie zainteresowania. Kiedyś często oglądałam z moimi chłopakami walki MMA, a przecież „mordobicia” nie lubię. Krwawiące łuki brwiowe, zapuchnięte oczy, ewidentny ból wypisany na twarzy zawodników! A jednak kiedy już zaczynałam oglądać walkę, trwałam do końca, mimo krwawiących łuków, zapuchniętych oczu i ewidentnego bólu wypisanego na twarzy zawodników.

Z babskiego punktu widzenia na pewno warto było w niedzielę zobaczyć zumbę w wykonaniu dziewczyn z zespołu prowadzonego przez świetną trenerkę, drobniutką panią Anetę. Nigdy nie pamiętam jej nazwiska, ale to i tak nie ma żadnego znaczenia. W Lublinie, w środowiskach fitnesowych każdy ją zna. Malutka, drobniutka, z ciągłym uśmiechem na twarzy. Tyle w niej zapału i radości z tańca, tyle lekkości i latynoskiej wręcz gracji, że naprawdę aż miałam ochotę wejść na scenę i przyłączyć się do grupy.

1111111111111Oczywiście nie zrobiłam tego 🙂

Na scenę jednak weszłam. Trochę później:-)  A właściwie zostałam do tego wejścia zmuszona. I w dodatku musiałam w ciągu jednej minuty zrobić tyle pompek, ile się da. Publicznie!!!

W międzyczasie odbył się pokaz mody sportowej. Patrząc na śliczne, zgrabne dziewczyny, które w strojach kąpielowych wyglądały rewelacyjnie, obiecałam sobie, że już nie będę więcej szukać wymówki, żeby nie pojechać na siłownię. W myśl zasady, że szczupłe ciało dobrze wygląda w ubraniach, wygimnastykowane, dobrze wygląda nago!

https://www.youtube.com/watch?v=oYCYkgkfakQ&feature=youtu.be