Zanim się dasz pokroić/ Before you get the surgery.

Zdjęłam kiedyś ten tekst z bloga, ale uważam, że świadomość pacjenta jest najważniejsza, więc wstawiam go ponownie.

To będzie trochę dłuższa niż zwykle notka, ale przeczytajcie ją proszę do końca. Na początku bardzo osobiste, ale retoryczne, pytanie. Czy macie wszczepiony jakiś implant? Endoprotezę stawu biodrowego, staw kolanowy, polipropylenową taśmę do NTM czy choćby antykoncepcyjną wkładkę domaciczną? A jeśli nie Wy, bo jesteście młodzi, piękni i zdrowi lub jeszcze nie potrzebujecie, to może Wasza siostra, brat, rodzic, babcia czy dziadek?

Jeżeli odpowiedzieliście na moje pytanie twierdząco, to oznacza, że powinniście obejrzeć film, który pojawił się kilka miesięcy temu na Netflixie pt. „The bleeding edge„. Jeśli odpowiedzieliście przecząco, to też go obejrzyjcie, bo przecież nie zawsze będziecie młodzi, piękni i zdrowi. Ja dowiedziałam się o filmie przy okazji przygotowywania firmowego projektu, a więc trochę jakby zawodowo, ale kto wie, co tam w życiu się wydarzy. Uważam, że warto wiedzieć.

Po obejrzeniu „The bleeding edge” (który opisuje środowisko producentów medycznych w USA) uzmysłowiłam sobie, że w naszym kraju, gdy człowiek trafi do szpitala i mu się za darmo zaproponuje implant, ucieszy się jak dziecko i szybciutko podpisze zgodę na operację, żeby się NFZ nie rozmyślił i nie przestał finansować. Jeśli dodatkowo usłyszy, że produkt jest amerykański, to się ucieszy po raz drugi i już na pewno nie zapyta, czy przeszedł on bezpieczną ścieżkę wprowadzania na rynek, czy też może ścieżkę skróconą, a możliwą dzięki wprowadzonej w USA regulacji 510(k). Nie zapyta o ilość wykonanych prób klinicznych, ilu pacjentów poddano testom, zanim urządzenie trafiło do sprzedaży, czy zarejestrowano działania niepożądane, czy ktoś je w ogóle śledzi. I z całą pewnością nie zapyta lekarza o doświadczenie w wykonywaniu nowatorskich operacji. No bo jakoś tak nie wypada, prawda? Zresztą pacjent nie pyta, bo ufa lekarzowi. Lekarz zaś też nikogo nie pyta, bo po pierwsze również ufa, marce producenta, czy dystrybutora, po drugie, wie jak działa system polskich zamówień publicznych. Zdaje sobie sprawę, że ciągle jeszcze najczęstszą podstawą wyboru danej oferty (czyli danego produktu), jest cena. Oczywiście bierze się najpierw pod uwagę tzw. wymagane parametry techniczne, ale finalnie o wszystkim decyduje cena. Wszczepia to, czym dysponuje szpital lub zaprasza do prywatnej placówki medycznej.

Ale wracając do filmu. Opowiada on o działaniach niepożądanych z ostatnich kilku lat, w wyniku wszczepiania takich implantów, które zbyt szybko wprowadzono na rynek, np. wykorzystując wspomnianą regulację 510(k), lub implantów, które wprowadzano działając nieetycznie. Jednym z przykładów były wkładki domaciczne. Źle umieszczone w ciele kobiety (błędy lekarskie) wędrowały przez jajowody do macicy, powodując krwawienie i stany zapalne, a przy próbie wyciągania kruszyły się na drobne kawałeczki (błąd technologiczny), co w efekcie kończyło się koniecznością usunięcia narządów rodnych. Drugi przykład to endoprotezy wykonane z kobaltu, który w kilka miesięcy po operacji zaczynał się uwalniać do organizmu wywołując migrenę, objawy neurologiczne, demencję lub parkinsonizm. Objawy te czasem pojawiają się u ludzi w podeszłym wieku, więc pacjenci bardzo długo nie byli właściwie diagnozowani, bo najnormalniej w świecie nie kojarzono ich stanu z wszczepionymi implantami. Najśmieszniejsze jest to, że wystarczyło wyjąć implant i objawy mijały.

Moi Drodzy, ja nie chcę nikogo straszyć i namawiać, żeby trzymał się od implantów z daleka. Absolutnie nie! Implanty poprawiają jakość życia, bywa że są wręcz konieczne do tego, by znowu funkcjonować bez bólu, a sama uwielbiam nowinki technologiczne, które przecież powstają po to, żeby z nich korzystać. Jedyne czego chcę, to poprzez film i notkę uzmysłowić Wam, że macie prawo, a nawet obowiązek wobec siebie i własnej rodziny, do pytania o to wszystko, co napisałam powyżej. Zróbcie reaserch. Dowiedzcie się wszystkiego o produkcie i lekarzu, zwłaszcza jakie ma doświadczenie w takich operacjach. Nie myślcie w kategorii „to mój lekarz, a ja mu robię przykrość pytając”. Nie bądźcie królikiem doświadczalnym, bo to niebezpieczne. Jeśli natomiast uznacie, że lekarz działa zbyt szybko, a Wy czujecie, że coś jest nie tak, koniecznie skonsultujcie się z innym szpitalem i innym lekarzem.

Na koniec info. Po emisji filmu producent wspomnianych wkładek domacicznych wycofał je ze sprzedaży w USA. Rozumiecie, nie zaprzestał produkcji, nie sprzedaje ich po prostu w USA. Być może trafiają na inny rynek…

Czytaj dalej „Zanim się dasz pokroić/ Before you get the surgery.”