Opublikowany w Daily News

Lubelska Noc Kultury 2016 pod hasłem „Wyobraź sobie miasto”

To już moja piąta Noc Kultury, skala porównania się zwiększa.

W tym roku Lublin nastawił się na tzw. instalacje, wystawy fotografii, pokazy sceniczne młodych aktorów bądź improwizacje amatorów. Koncertów było mało, grupy niezbyt znane, choć podobno wybrane przez mieszkańców miasta (nie mam pojęcia, kiedy odbywało się głosowanie), ale brzmienia ciekawe, więc nie ma co marudzić. Scenę ustawiono tym razem przy Zamku Lubelskim, i to chyba nie było zbyt rozsądne, bałam się, że most przy Bramie Grodzkiej nie wytrzyma ciężaru zgromadzonych tam ludzi. W końcu staruszek ci on.

Bardzo podobała mi się ul. Kowalska wystylizowana na lata 20-te. Kolorowa, udekorowana proporcami i lampionami. Na co dzień niezbyt ładna, rozkwitła chociaż na jedną noc. Z miejscem, na „przedwojenną” potańcówkę, z pokazem mody, karuzelą – na której można się było za darmochę pokręcić. To znaczy, chyba za darmochę – bo jakoś nie przyszło mi do głowy żeby sprawdzić, ani skorzystać. I tak mam ostatnio problemy z błędnikiem:) Ale amatorów nie brakowało.

Był fotoplastikon i wystawa Weterańskiej Grupy Partyzanckiej, fajnie wkomponowanej w klimat przedwojennego Lublina. Fotoplastikon mnie rozczarował. Miałam nadzieję, że obejrzę zdjęcia z początku ubiegłego wieku, a to były tylko fotografie z lat 80-tych. Taki Lublin to ja pamiętam. Trochę.

 

Na Placu Rybnym, kiedyś placu targowym, gdzie handlowano rybami złowionymi w przepływającej poniżej Czechówce, pojawiły się oczywiście ….ryby. Ale nie byle jakie!! Przepiękne kolosy, wyrzeźbione w ogromnych bryłach lodu, podświetlone na niebiesko ciekawie współgrały z pobliskim Zaułkiem Harwiga, błyszczącym rozświetloną zielenią.

 

Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że kiedyś była tu Cloaca Maxima, czyli kanał, zbierający wody opadowe i nieczystości ze Starego Miasta. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że te nieczystości pochodziły także ze wspomnianego targu, nie jestem w stanie też wyobrazić sobie, jaki to musiał być przerażający smród:-)

Nigdy nie byłam na tarasie widokowym Wieży Trynitarskiej, więc z przyjemnością namówiłam przyjaciół i wdrapaliśmy się pokonując 207 kręconych schodów. Było warto. Kiedyś oglądałam panoramę miasta z Baszty, zresztą chyba też w czasie jakiejś nocy kultury, teraz zyskałam nową perspektywę.

 

Jedyny, ale dosyć duży minus, to oświetlenie Starego Miasta, które w tym roku pomyślano na niebiesko. Latarenki nie dawały tak wiele blasku jak w latach ubiegłych, więc było trochę ciemno, trochę smutno, trochę straszno:)

Podobno Lubartowska została przykryta trawą, nie zobaczyłam, bo nie wyściubiliśmy nosa poza Stare Miasto.

No i zupełnie nie wiem o co chodziło z tym drzewkiem na Placu po Farze….wyglądającym jak połączenie bożonarodzeniowej choinki i grobu udekorowanego zniczami w dzień 1 listopada. Jeśli to miał być symbol, to ja się nie dopatrzyłam…..czego.

Natomiast cel „Wyobraź sobie miasto” został osiągnięty! Ja sobie wyobraziłam.