Na sposoby są sposoby / There are ways for the ways

Koronawirus już się przyjął, ludzie przyzwyczaili się i do niego, i do nowej sytuacji, wiedzą co robić a czego nie. Jednak niektórzy najwyraźniej starają się żyć jak dawniej, choć tak jak dawniej, żyć się nie da.
Dlatego właśnie spotykamy się z łamaniem prawa, przerywaniem kwarantanny, słyszymy informacje, że ktoś tam chodzi na spacery, spotyka się ze znajomymi, czy myje samochód (bo umycie samochodu jest sprawą priorytetową!).
Wiecie, to takie trochę zakłamywanie rzeczywistości, wmawianie sobie, że wirusa nie ma, podczas gdy w tym tygodniu pyknie nam prawdopodobnie półtora miliona zarażonych i 100 tys. zmarłych.
Statystyki kłamią? Tak, prawdopodobnie tak. Bo niektórzy twierdzą, że mamy na świecie 2 x więcej zarażonych i znacznie więcej zmarłych.
W tej sytuacji trochę dziwi mnie zachowanie prorektora Szkoły Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie, który na wieść, że jego studenci tracą węch i smak, a to są pierwsze symptomy koronawirusa, jeszcze zanim pojawi się kaszel i gorączka, stwierdził, że studenci symulują.
Sama byłam studentką, więc naprawdę wiem, że zajęcia wiosną bywają nudne:-), ale przecież to, czy ktoś ma koronawirusa czy nie, łatwo sprawdzić. Myślę, że rektor takiej uczelni jak SGSP szybko mógłby wyegzekwować

od Sanepidu testy, przecież strażacy (również przyszli strażacy, a obecni studenci) to bardzo silna grupa wsparcia kryzysowego.
Tylko, że rektor nie chce.
Absurd chyba nawet gorszy od tego hejtu na lekcje w telewizorze.

Czytaj dalej „Na sposoby są sposoby / There are ways for the ways”

Minusy dodatnie / Positive minuses

O plusach ujemnych pisałam tu, więc teraz czas minusy dodatnie, które dobrze korespondują, dopełniając ten dziwny twór. I wiecie co? Już się ucieszyłam, że ja jestem taka mądra, że stworzyłam ponadczasowe novum, a tu gu…zik! O minusach dodatnich pisał Pan Michał Zieliński już 13 lat temu! Skandal.

Minusem jest oczywiście koronawirus i przymusowe#zostanwdomu. Ale kwestią bezsporną tego minusa, jest fakt, że ci, którzy zostali w domu, starają się wykorzystać to maksymalnie i np. przypominają sobie, że mają rodziny, bliższe i dalsze, przyjaciół, dawno nie widzianych znajomych, kumpli z wojska, czy koleżanki z przedszkola ;-). Skoro nie można realnie, to trzeba zintensyfikować spotkania wirtualne. Ja tak właśnie zrobiłam.

W godzinach pracy mam ogromnie dużo pracy, ale poza nimi hulaj dusza:)

Nigdy w życiu nie gadałam przez telefon tyle, co ostatnio, a do małomównych generalnie nie należę. I te ciągłe rozmowy video, ja kocham swój telefon, który mi to umożliwia tak bezproblemowo.

I trochę się dziwię, bo przecież moja koleżanka z Włoch była w tychże Włoszech już wcześniej (mieszka tam od 30 lat), widujemy się co roku w wakacje, ale dopiero teraz ściągnęłam nową aplikację, żeby być z nią w kontakcie non stop. Moja druhna też mieszka tam gdzie mieszkała przed pandemią, i owszem, gadałyśmy na Facebooku, ale dopiero teraz znajdujemy czas na dłuższe rozmowy. Wczoraj np. ona nieumalowana, ja nieuczesana, ona w dresie, ja w szlafroku, pełny relaks i luz:-) Jasne, że nie wszystkim bym się tak pokazała, ale jakie to ma teraz znaczenie?:-)

Odczuwam oczywiście przeładowanie serwerów, niemniej jednak trzeba pamiętać, że sytuacja jest niedoskonała, więc my też musimy znosić związane z nią inne niedoskonałości.

Ale co tam, jak mawiała moja Babcia, obyśmy tylko zdrowi byli! I to jej powiedzonko nabiera teraz zupełnie nowej mocy.

Czytaj dalej „Minusy dodatnie / Positive minuses”

COVID-19 vs. atak cybernetyczny/ COVID-19 vs. cyber attack

Jeszcze zanim pojawiła się informacja o pierwszym w Polsce pacjencie z COVID-19, brałam udział w spotkaniu, którego uczestnikami byli między innymi lekarze. Dlatego w pewnym momencie, zupełnie naturalnie zeszło na rozszerzającą się pandemię i na to, jak świat reaguje na utrudnienia i obostrzenia, które wraz z nią nadeszły. Że już nie ma maseczek, że znikają środki bakteriobójcze, że na skutek paniki może się u nas stać tak, jak we Włoszech, a mianowicie, że zacznie znikać ze sklepów asortyment spożywczy, trzeba będzie zamknąć szkoły i objąć kwarantanną domową ludzi z grupy ryzyka.

Wtedy padło retoryczne pytanie, czy ktokolwiek zdaje sobie sprawę z tego, co by się stało, gdyby zamiast wirusa ludzkiego, zaatakował nas wirus komputerowy? Wiecie, taki pandemiczny atak cybernetyczny. Gdyby ktoś hakując np. system energetyczny, doprowadził do tego, że w jednej chwili przestałyby działać wszystkie ważne ze strategicznego punktu widzenia urządzenia, systemy ratujące życie, instytucje finansowe, fabryki, telefony. 

Co byśmy zrobili my, zwykli ludzie, gdyby nagle nasze karty kredytowe stały się bezużytecznymi plastikowymi kartonikami. Wystraszeni ludzie w domach bez zapasów żywności, bo kto je dzisiaj robi, bez gotówki, bo przecież od tego są bankomaty, bez kawałka ziemi, którą można byłoby zacząć uprawiać. Choć na zbiory i tak trzeba byłoby czekać kilka miesięcy.

Jesteśmy na to przygotowani? 

PS. Komentarze Ervishy i autora bloga „W ostateczności”, które znajdują się pod poprzednią notką, w sposób humorystyczny podpowiadają, jak można przetrwać brak prądu w bloku:-) Czarny humor lubię najbardziej. 

Czytaj dalej „COVID-19 vs. atak cybernetyczny/ COVID-19 vs. cyber attack”

Szaleństwo dopiero się zaczyna / The madness is just beginning

Koronawirus Covid-19

Mamy to: pierwszego pacjenta, dynamiczną sytuację i wyczuwalne już objawy paniki.
Mamy braki w aptekach czy sklepach sprzedających płyny dezynfekcyjne (pamiętajcie, że taki płyn możecie sobie zrobić w domu sami, ja zrobiłam).

Jeszcze nie jedziemy z tym wszystkim na ostro, są zalecenia, a nie nakazy, prośby, a nie specustawa. Jeszcze sobie żartujemy i czujemy się bezpiecznie, ale jednak, gdzieś z tyłu głowy zaczynają się pojawiać najzwyklejsze obawy. Że może ta pani obok, która kaszle (bo akurat ma alergię na wyziewy z rury wydechowej autobusu, lub perfumy, siedzącej obok pasażerki), już jest chora. Że ten pan z kropelkami potu na czole, (bo w autobusie upał, jak cholera, gdyż ZTM zbyt dosłownie traktuje sezonowość i w lecie, gdy ludzie są lekko ubrani, mrozi jak szalone, a w zimie, gdy wsiadają ubrani w kurtki, czapki i szaliki, jak szalone grzeje), na pewno ma temperaturę i trzeba od niego z daleka.

Zdarzają się już przypadki, jak w Lwówku Śląskim, czy Świętochłowicach, że chorego zabiera załoga ubrana w białe kombinezony ochronne. To musi robić wrażenie.

A u nas w Warszawie taki oto obrazek. Żarcik?wp-15835013908165031035978803888899.jpg

PS. Na fali opisanych powyżej obaw od wczoraj pracuję zdalnie, z domu, bo ta kobieta z alergią na spaliny i zbyt mocne perfumy, to ja:-)

Czytaj dalej „Szaleństwo dopiero się zaczyna / The madness is just beginning”