Piątkowe klimaty / Friday mood

Wracając ze spotkania z Marzenką trafiłam na taki oto widok. Nie był to przelot balonem, raczej lewitacja nad ziemią, krótka zresztą, ale chętni czekali w kolejce.

Z balonami wiąże się śmieszna historyjka. Dawno dawno temu w Lublinie, po jakiejś sobotniej imprezce obudziłam się rano, za oknem piękne słońce, a gdzieś na horyzoncie kilkadziesiąt kolorowych balonów. Widok tak piękny, że natychmiast zaczęłam budzić mojego męża, żeby on też mógł się pozachwycać. „Zobacz, lecą balony!” ekscytowałam się głośno, a potem zaczęłam je wszystkie liczyć, bo było ich ze czterdzieści. Mój mąż otworzył jedno oko, spojrzał na mnie i mówi „Jezuuu, ile ty wczoraj wypiłaś?”:-)

Ale tak w ogóle to ja już cierpię na jesienną depresję, do tego stopnia, że nawet kolorowa tęcza nie poprawia nastroju. A wczoraj, tęcza pojawiała się nad moją głową dwa razy. Myślicie, że to coś znaczy?

Chciałabym jeszcze lata, a tu coraz zimniej, coraz ciemniej, w dodatku jak bumerang wróciły stare problemy. Dlaczego starzy ludzie odchodzą, a stare problemy nie, takie filozoficzne pytanie…?

Weekend zapowiada się fajnie, ale żeby nie zapeszyć! W sobotę będziemy mieć gości, a w niedzielę to najchętniej wybrałabym się na przystań. Na kawę, na obiad, na lenistwo:-)

Czytaj dalej „Piątkowe klimaty / Friday mood”

Z logiki byłam the best/ I used to be the best at logic

Piątek 13-ego

Skoro przez cały tydzień miałam niczym w piątek 13-tego, to czy w piątek 13-tego mogę liczyć na sielankę i rzyganie kolorową tęczą?


Friday the 13th

Since I had like at Friday the 13th throughout the whole week, does it mean that on Friday the 13th I can count on idyll and puking with a colorful rainbow?

Piątek 13 -tego

Czasem drobnostki sprawiają, że dzień staje się milszy mimo brzydkiej pogody i feralnej cyfry.
Dla mnie odkąd pamiętam, piątki trzynastego były fajne.

Dzisiaj też…….. przynajmniej do tej pory:)

Najpierw jeden kierowca zostawił mi miejsce, żebym łatwiej wyjechała z podporządkowanej.

Ja odwdzięczyłam się starszej pani z laseczką, tak że bez problemu mogła przejść przez bardzo ruchliwą ulicę bez sygnalizacji świetlnej.

Potem inna pani kierująca autem zwróciła mi uwagę, że nie zapaliłam świateł (Caffe, ogarnij się!).

Potem w sklepie zapomniałam batonika i jakiś nastolatek wybiegł za mną, żeby mi go oddać (młodzież naprawdę nie jest zła, bywa tylko pogubiona).

W pracy: szef był łaskaw jeszcze nie dotrzeć!

Dużo powodów do drobnych, zwykłych, ale jakże miłych radości.