W co się bawić, w co się bawić….?/ What we are supposed to do?

Do galerii nie, do kina nie, na spacer w sumie by można, ale nam się nie chciało. Może jutro. Pozostało delektowanie się własnymi czterema ścianami, (co w sumie nie jest znów tak niemiłe) i zabawa kreatywnością.

Na początek zrobiłam małe sprzątanko, wiecie, tak żeby uspokoić sumienie, że nie przeleniuchowałam całego dnia. Potem ugotowałam obiad, mąż zrobił zakupy, upiekłam chałkę.

wp-15841953019658299670877958448925.jpg

Spodziewaliśmy się wizyty dzieci, ale mąż zaczął kaszleć… Temperatury co prawda nie ma, jednak wstrzymaliśmy się z tymi odwiedzinami, może do jutra, może na dłużej. Lepiej nie ryzykować.

Skoro jednak mamy dużo czasu, to obejrzeliśmy w sieci film pt. „Koronawirus. Globalne zagrożenie” (żeby za bardzo nie odwyknąć od tematu ;-), teraz piszę notkę, a potem może skończę książkę Deana Koontza, o której pisałam kilka dni temu.

A co Wy robicie w ten pierwszy dziwny, z lekka wyizolowany, weekend?

Czytaj dalej „W co się bawić, w co się bawić….?/ What we are supposed to do?”