Śmieszne?/ Funny?

Kapituła konkursu „Sukces Roku 2018 w Ochronie Zdrowia – Liderzy Medycyny” wybrała laureatów, zresztą podobno już po raz osiemnasty.

Jak co roku wśród nich są profesorowie, menadżerowie, placówki wyróżniające się innowacyjnym podejściem do kwestii ochrony zdrowia, czy działaniami promocyjnymi. No i to mnie akurat nie dziwi, może istnieją tacy ludzie i takie placówki. Ja ich nie znam, ale może istnieją:-)

Jednak w tym roku pojawił się bardzo nietypowy zwycięzca. Bo otóż:

„kapituła konkursu zdecydowała się wyróżnić zwykłego, szarego, polskiego pacjenta, gdyż to na nim spoczywa największy ciężar ochrony własnego zdrowia. Gdy porównać Polaka z Niemcem czy Anglikiem, to musi on zdecydowanie więcej wiedzieć o meandrach funkcjonowania systemu, by dożyć w dobrym zdrowiu starości.”

A ja sobie pomyślałam od razu tak: w 2018 roku zwyciężył polski pacjent, bo…. przeżył.

🙂

Trochę śmieszno, trochę straszno.


The jury of the contest Success of the Year 2018 in Health Care – Medical Leaders” chose laureates, apparently for the 18th time.

As every year, among them there are professors, managers, institutions distinguished by an innovative approach to health protection or promotional activities. Well, it does not surprise me, maybe there are such people and such institutions. I don’t know them, but maybe there are:-)

However, this year a very unusual winner appeared. Because:

„the jury decided to distinguish the ordinary, simple, Polish patient, because it is the biggest burden of protecting one’s own health.” When you compare a Pole with a German or an Englishman, he must definitely know more about the meanders of the system to live in good health to the oldies age.”

And I thought to myself right away: the Polish patient won in 2018, because … he survived.

🙂

A bit funny, a bit scary.

Mniejszości zmanipulowane

„Brytyjska służba zdrowia pod groźbą postępowania dyscyplinarnego zabroniła personelowi modlenia się za pacjenta. Może to bowiem urazić ateistę lub innowiercę”- czytamy w dzisiejszej Rzeczpospolitej.

Rozszalała się burza dotycząca nowych wytycznych służby zdrowia w Wielkiej Brytanii. Zapowiedziano kary, choć na razie nie wiadomo jakiego typu.

No cóż, wiadomo, że chrześcijaństwo przechodziło różne etapy, co zdecydowanie można zaobserwować na kartach światowej historii. Popadało ze skrajności w skrajność, z nietolerancji w szeroko pojęty ekumenizm. Z ogromnej siły w osłabienie i na odwrót.

Jednak, w dzisiejszym nowoczesnym świecie potrafimy poradzić sobie z taka potęgą, potrafimy wyartykułować własne zdanie nawet jeśli jest krytyczne. Bez względu na to, czy dotyczy ono kwestii wiary czy tylko modlitwy.

Wróćmy zresztą do samej modlitwy. Jeśli ktoś jest ateistą powinno mu być obojętne czy ktoś się za niego modli czy nie, bo przecież nie wierzy w moc sprawczą modlitwy, nie wierzy w jej wartość. A katolickie pacierze nie są postrzegane jako forma voodoo, więc raczej nikt też nie pomyśli, że takowe mu zaszkodzą.

W czym więc problem?

Czy przypadkiem, po raz kolejny nie jest to próba manipulowania ludzkimi przekonaniami, nastawiania jednych przeciwko drugim? Czy nie chodzi o to, by kogoś wzburzyć, poruszyć zmanipulowane  mniejszości, zwłaszcza jeśli, jak ustaliliśmy, nikogo się nie krzywdzi?

Czy w ogóle, modlitwa za zdrowie może urazić?

A tak na marginesie, to kiedy  następuje wolne od pracy wynikające z przypadającego na ten dzień święta katolickiego, czy ktokolwiek spoza tej grupy uważa, że to jest wbrew jego przekonaniom? Czy czuje się urażony?

Panie Prezydencie, jeśli uchwali Pan Dzień Ateisty i ustali ten dzień wolnym od pracy, to naprawdę nie poczuję się urażona:-)