Dzisiaj/ Today

Dzisiaj wydaje mi się, że tych 10 stopni na plusie, które widziałam na termometrze w sobotę……..w ogóle nie było.

Today, it seems to me that the 10 degrees plus that I saw on the thermometer on Saturday ……. it didn’t happen.

 

20190204_0910317055534335816434970.jpg

Reklamy

Przesilenie słoneczne

Dzieje się tak dużo, że aż nie mam czasu o tym pisać:-) Powaga!

A wieczorami padam zmęczona, buszowanie w sieci przekładając na jakieś wirtualne „jutro”. Mam nadzieję, że to przejściowe i wraz z pierwszym afrykańsko-lubelskim deszczem minie, jak ręką odjął. Nie żebym tego egzotycznego klimatu w swoim mieście nie lubiła! Kocham! Wiąże się z nim tak wiele fantastycznych wspomnień, że mógłby być sobie taki zawsze. Pomyślcie tylko: zamiast pół metra śniegu słoneczko, zamiast jesienno – zimowej słoty….słoneczko. Odkryte ramiona, suche buty, garderoba wypełniona  zwiewnymi fatałaszkami i strojami do opalania….Brak ciężkich kurtek, długich płaszczy i zajmujących dużo miejsca na półce swetrów:)

No cóż, zdaję sobie sprawę, że w tej kwestii na wiele liczyć nie mogę, więc liczę na dziecko:-). Niech sobie znajdzie drugą połówkę pomarańczy (zauważyliście, że jabłka w tej kwestii są już passe?) na jakimś włoskim lub hiszpańskim wybrzeżu, a mamusia (dla niektórych kochana teściowa), będzie to wybrzeże czasem odwiedzać. Obiecuję, że po 2 – 3 miesiącach będę zawsze wracać do kraju jak, nie przymierzając, bociany 😉

Zresztą po pierwsze, mam w sobie gen tubylczości. A po drugie, właśnie przeczytałam, że najlepszym lubelskim start-upem okazał się internetowy sex shop. To chyba najlepszy dowód na to, że w naszym mieście zawsze można połączyć przyjemne z pożytecznym.

I na pytanie rzucone kiedyś prezydentowi „jak żyć?”, odpowiedzieć z bezwstydnym uśmiechem……….”seksem!” :-))