Sobota, rzekomo wolna od pracy.

Okna umyte, pranie zrobione, uprasowane, podkładane. Obiad ugotowany, zjedzony, wszystko pozmywane i posprzątane w kuchni. Porządek w garderobie tudzież w innych częściach mieszkania. 25 km na rowerze. W planach ewentualnie kolejne 25 jutro, może po Kabackim, ale już od dwóch godzin pada, a teraz w dodatku grzmi, więc plan jest pod dużym znakiem zapytania, pisałam o złośliwościach losu, prawda?

Na deser kolejna scenka rodzajowa, tym razem z pracy:

Trzeba było zareklamować poduszkę, która rozkleiła się w pewnym firmowym urządzeniu. Koleżanka napisała list do anglojęzycznego producenta, w którym zamiast właściwego słowa czyli „hem”, napisała „hen”. Zwykła literówka w sposób zabawny zmieniła treść, bo zamiast „rozkleił się brzeg” wyszło „rozkleiła się kura”. Myślę, że producent byłby baaaardzo zdziwiony, ale na szczęście czasem robimy sobie korektę 🙂