Powinności i asertywność/ Duties and assertiveness

Wczoraj po pracy powinnam była pójść na takie jedno spotkanie, na które umawiałam się dawno dawno temu, ale ponieważ uczestników spotkania prawie nie znałam, więc średnio mi się chciało i nie poszłam. Trochę było mi szkoda czasu, a trochę chyba wylazły moje braki w sferze asertywności. Wiecie, że taka blokada przed rozmową z obcymi, to jest własnie symptom braku asertywności? Ja zawsze myślałam, że raczej zakorzenionego w nas zakazu „nie rozmawiaj z nieznajomymi”. No a teraz już wiem, że jedno nie wyklucza drugiego.

Dowiedziałam się o tym na treningu asertywności, na który zapisałam się dwa miesiące temu.

Kiedy mój mąż usłyszał, że mam zamiar chodzić na taki trening parsknął śmiechem. Że niby asertywności ci u mnie pod dostatkiem i że on już tej, którą posiadam, ma po dziurki w nosie i nowej nie zdzierży:-)

Szczerze mówiąc kiedyś też tak myślałam, do czasu aż niecałe trzy lata temu wydarzyło się coś, co zmieniło mnie całkowicie i prawdopodobnie nieodwracalnie. Kiedy wypełniałam ankietę kwalifikującą na kurs, robiłam to właściwie na odczepnego sądząc, że się nie zakwalifikuję. Wyniki pokazały, że nie jestem asertywna, a jedynie bywam. Za często chcę zadowolić wszystkich dokoła zapominając o sobie i za często zastanawiam się, czy zrobiłam dobrze. Nakręcam się i potem martwię również za często.

Nie jestem przekonana, czy ja te braki uzupełnię, bo w moim wieku już się ma pewne nawyki, ale co się uśmieję, to moje!:)) Spędzam raz w tygodniu dwie pełne godziny fajnych ćwiczeń, wśród super wesołych ludzi, z takim poczuciem humoru, który ja lubię najbardziej. I wiecie co? Gdybym miała pewność, że na każdym kursie będę się tak dobrze się bawić ucząc (albo uczyć bawiąc), to latałabym od uczelni do uczelni i byłabym najbardziej wyedukowaną kobietą w kraju 🙂

Niestety powinnam też była pójść na blogową środę, a nie poszłam, ale to już z innej przyczyny i bardzo mi szkoda, bo zapowiadało się fajnie:-(


Yesterday after work, I should have gone to a meeting which was arranged a long time ago, but because I did not know the participants of the meeting, I simply didn’t feel like it. It was a bit of a waste of time for me, and was a sign that i had some gaps in the sphere of assertiveness. Do you know that such a blockage before talking to strangers is a symptom of lack of assertiveness? I always thought that it is becouse of that ban at childhood: „do not talk to strangers”. And now I know that one does not exclude the other.

I learned about this at my assertiveness training, which I started two months ago.

When my husband heard that I was going to attend to such a training, he had laughed. He said I was assertive in abundance and that he already had tired with this assertiveness potential which I have, and this new one will be overstatement! 🙂

To be honest, I thought so too, until less than three years ago something happened that changed me completely and probably irreversibly. When I filled in the questionnaire qualifying me for the course, I did it only becouse I had sure that I would not qualif. The results showed that, however, I am not assertive person! I’m just like that only from time to time. I often want to please everyone around me forgetting about myself and after that I often wonder if I have done well. I worry too much too often.

I am not convinced that I will fill these gaps, because at my age I already have certain habits, but that time and fun, will for ever mine! :)) I spend two full hours of cool exercises once a week, among fantastic people, with such a sense of humor which I like the most. And you know what? If I was sure that I would be having so much fun learning at every course (or to learn and having fun), I would wander from university to university and be the most educated woman in the country 🙂

I should also had to go to the „Wednesday Blog Day”, and unfortunately I hadn’t gone, but for a different reason that in the first paragraph. It’s a pity, because it was foreshadowed as a cool event :-