Wrażenia/ Impressions

Jadąc do Maroka, nie miałam zielonego pojęcia, że w pokoju hotelowym nie będzie WiFi:-) Zasięg jedynie na korytarzu, i chociaż można było sobie tam usiąść na wygodnych kanapach, to chyba każdy rozumie, że po intensywnie spędzonym dniu najfajniej jest wziąć prysznic, zrobić drinka, a dopiero potem, w pozycji horyzontalnej, we własnym (choć hotelowym) łóżku, przejrzeć e-maile, blogi, portale społecznościowe, wiadomości i co tam się jeszcze chce:-)

Niewątpliwym plusem tego braku był cudowny, dwutygodniowy, cyfrowy detoks. Jejku, ile ja tam miałam czasu dla siebie!!:-)

Drugim zaskoczeniem, może nawet większym niż brak WiFi, okazała się marokańska pogoda. W Marrakeszu, do którego pojechaliśmy najpierw, było ponad 40 stopni i to właśnie wydawało mi się normalnym stanem pogodowym afrykańskiego miasta. W Egipcie o tej porze roku jest podobnie, a Maroko to przecież niemal ta sama szerokość geograficzna, ten sam równoleżnik*. Wędrując starymi uliczkami Medyny marzyliśmy o oceanicznej bryzie chłodzącej ciało, której spodziewaliśmy się w następnym mieście- Agadirze. Zamiast bryzy powitała nas tam szarobiała mgła, która właśnie w sierpniu bardzo często napływa znad Oceanu Atlantyckiego, sprawiając, że całkowicie znika ułożony na pobliskim wzgórzu napis „Allah, król i ojczyzna”.

photopictureresizer_190822_110802583_crop_1440x529-576x2127924391014303060037.jpg

photopictureresizer_190822_110842574_crop_1440x598-576x2399106479682259032259.jpg

Ta mgła, a czasem mglista mżawka, rekompensuje mieszkańcom Agadiru brak deszczu, którego nie było w tym kraju od dwóch lat. Wyschły koryta rzek i kanałów wodnych, skończyły się wycieczki do pobliskich, przepięknych wodospadów, woda jest towarem, którego nikt tu nie marnuje. Na ulicach Marrakeszu widywałam hydranty, czy małe kraniki, z których można było nabrać wody, i chociaż nie ma znaków zakazu czy nakazu, to Marokańczycy doskonale wiedzą, że w tej materii trzeba być oszczędnym.

* Pisząc notkę porównywałam szerokość geograficzną Egiptu i Maroka i przy tej okazji dowiedziałam się, że jest szerokość o nazwie „ryczące czterdziestki”, „wyjące pięćdziesiątki”, a nawet „bezludne sześćdziesiątki”. Bardzo symptomatyczne nazwy:)))

Czytaj dalej „Wrażenia/ Impressions”

Reklamy

Dzisiaj/ Today

Dzisiaj wydaje mi się, że tych 10 stopni na plusie, które widziałam na termometrze w sobotę……..w ogóle nie było.

Today, it seems to me that the 10 degrees plus that I saw on the thermometer on Saturday ……. it didn’t happen.

 

20190204_0910317055534335816434970.jpg