Cyfryzacja seniorów / Digitization of seniors

Moment pisania reblogowanej notki pamiętam, jakby to było wczoraj. A nawet, jakby to było dziś!:-) Przyznaję szczerze, że bycie 50-plus wydawało mi się wtedy jakąś zupełnie abstrakcyjną formą gatunkową:-)

A Rychoc wkurzył się, że jego grupę wiekową wrzucono do wspólnego worka z seniorami.

No ale dzisiaj, po prawie 10 latach od tamtej notki i przeprowadzonych wielu różnych badaniach naukowych, raczej nikt nie ma wątpliwości, że pięćdziesięciolatek nie jest staruszkiem, a niektórzy skwapliwie przytakną, że nie jest nim także sześćdziesięciolatek.

Jak to się ma do postrzegania wieku sprzed kilku setek lat, o którym wspominałam tu? Nijak:-) Ale historyjka opowiedziana przez profesora nadal mnie bawi i często ją przekazuję dalej, zwłaszcza gdy ktoś narzeka na swoje lata.

Wiek to coś więcej niż ilość lat spędzonych na Ziemi. Mówi się, że ludzie żyją dłużej, bo żyją zdrowiej. Z tym „zdrowiej”, to bym trochę polemizowała, niemniej jednak rzeczywiście niesamowicie daleko odeszliśmy od stereotypowego postrzegania starości i w zasadzie jestem w stanie przyznać rację, że ktoś, kto dzisiaj ma 60 lat rzeczywiście jest w średnim wieku.

Ale to wszystko sprowadza się do potrzeby zaktualizowania definicji, a według mnie znacznie ważniejszą kwestią jest nie sam PESEL, a bardziej samopoczucie/zdrowie, sprawność psychofizyczna, być może ewentualna aktywność zawodowa, z całą pewnością aktywność technologiczna, bezpieczeństwo finansowe itp. Definicja to przecież tylko słowa.


I remember the moment of writing the reblogged note as if it were yesterday. And even if it was today! 🙂 I honestly admit at that being 50-plus, seemed to me some the abstract form of genre 🙂

And Rychoc was pissed off that his age group was thrown into a shared bag with seniors.

Well, today, after almost 10 years since that note and many different scientific studies carried out, there is no doubt that a fifty-year-old is not an old man, and some will eagerly conclude that a sixty-year-old neither.

How does this relate to the perception of a few hundred years ago that I mentioned here? Nothing 🙂 But the story told by the professor still amuses me and I often pass it on, especially when someone complains about his years.

Age is more than the number of years spent on Earth. It is said that people live longer because they live healthier. With this „healthier”, I would argue a bit, nevertheless, we have really gone far from the stereotypical perception of old age and in principle I am able to admit that nowadays someone who is 60 years old is actually middle-aged.

But it all comes down only to the need to update the definition, and in my opinion a much more important issue is not PESEL itself, but be well-being, psychopchysical development, perhaps professional activity, certainly technological activity, financial security, etc. Definition is just only the words.

Przeczytałam ostatnio dwa artykuły na temat korzystania z Internetu przez osoby powyżej 50 roku życia. Jeden mówił o radości, jaką daje starszym Polakom korzystanie z Internetu, drugi, że ci sami Polacy nie odczuwają potrzeby korzystania z nowych technologii, a co za tym idzie, czują się wykluczeni cyfrowo. I mimo pozornej sprzeczności oba artykuły są prawdziwe.

Jest w tym wieku bowiem grupa ludzi otwartych na nową wiedzę i grupa tych, którzy uważają, że komputer nie jest im do niczego potrzebny. Jedni są poszukiwaczami, drudzy pozostali w erze przedinternetowej.

W mojej rodzinie jest pewien prawie 80-latek, który kilka miesięcy temu stał szczęśliwym posiadaczem ?laptoka? i dzisiaj potrafi nie tylko wysyłać e-maile (z załącznikami!), ale także sprawdzić sobie stan konta bankowego, zrobić przelew, czy skontrolować rachunek telefoniczny on-line.

Bywają przy tym sytuacje zabawne. Kiedyś zadzwonił do mnie zmartwiony, że zepsuł komputer, bo mu się ekran odwrócił do góry nogami a ponieważ jest tak…

View original post 206 słów więcej

Bez ciśnień

Stali czytelnicy mniej więcej wiedzą ile mam lat. Inni dobrze kombinują przeliczając w myślach wiek dzieci, coś tam odejmują, coś tam dodają i coś im tam wychodzi.

Przypomina mi się w tym momencie słynny Steve, czyli Stefan Nieznanowski, profesor literatury staropolskiej na lubelskim UMCS. Żeby rozbudzić swoich studentów, robił przerwy w wykładzie i zaczynał opowiadać kawały, jakieś ciekawostki dotyczące tej konkretnej epoki, która nas w danym momencie usypiała. Pewnego razu przeczytał fragment staropolskiego pamiętnika.

Nie, to nie było nudne:-).

Lubiłam takie historyjki, bo one wiele mówiły o dawnym życiu, o ówczesnej rzeczywistości, tej niezwykłej dla nas, staropolskiej codzienności. Cytowany przez profesora autor relacjonował, że: „30 letnia staruszka nie mogła przejść przez ulicę”, wzbudzając tym śmiech wypełnionej po brzegi auli*. Nie pamiętam już przyczyny owej niemocy, może było to błoto, które wylewało się z rynsztoków, gdy deszcze przepełniały kanały ściekowe, może jakiś inny powód, który z całą pewnością nie wiązał się z ograniczeniami ruchowymi czy zdrowiem opisywanej kobiety.  Rozbawiło, a może bardziej zszokowało nazwanie 30-latki staruszką. Szokowało mnie już wtedy, kiedy do wieku owej staruszki było mi, jak stąd do… Warszawy. Szokowało, kiedy obchodziłam 30-tkę ale już jakby z innego powodu:)

Zaczęło śmieszyć kiedy minęło kolejnych parę lat:)) No bo co mam powiedzieć?

Że posunęłam się za daleko?:))

*PS.  Na wykładach Aula zawsze bywała wypełniona po brzegi, ponieważ pan profesor miał fotograficzny wzrok i doskonale pamiętał, kto przychodził na jego wykłady, a kto nie, co potem skutkowało na egzaminie ustnym:-)