22 Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

No i po finale!

I jak to zwykle po, dzisiaj zaczęło się obrzucanie Owsiaka błotem, podważanie jego bezinteresowności, krytyka, złośliwości, oszczerstwa. Pełne jadu wpisy blogerów, dawnych wolontariuszy, obnażające rzekome nadużycia, przekręty finansowe, kradzież uzbieranych pieniędzy, brak rozliczeń z fiskusem. Piszę rzekome nie dlatego, że nie wierzę krytykującym, a bezgranicznie ufam Owsiakowi. Tam gdzie chodzi o pieniądze zawsze pojawia się chęć uszczknięcia czegoś dla siebie, ale może nie tu….? Ja po prostu chcę wierzyć Owsiakowi. Chcę wierzyć, że ciągle jeszcze rodzą się zapaleńcy, którym leży na sercu dobro drugiego człowieka. Że na tym pozbawionym zasad świecie ktoś głośno mówi o ludzkich potrzebach i angażuje się tam, gdzie zawodzi system.

Banalne słowa? Może i banalne, ale dzisiaj ludzie potrzebują banału!

Potrzebujemy prostych słów, jak tlenu potrzebujemy zapewnień, że komuś na nas zależy, że ktoś o nas myśli, kocha, czeka na słowo, gest, zainteresowanie. Potrafi zawalczyć o dobro i godność. Pięknie i jednocześnie w bardzo prosty sposób mówi o tym Anna Dymna w wywiadzie, który ostatnio czytałam. Ta kobieta na co dzień robi to (a może nawet wiele więcej), co na wielką skalę robi raz do roku Jerzy Owsiak.  I jest szczęśliwa, bo mimo zmęczenia pracą, robi to co lubi. Jak twierdzi: „Dopóki mamy cel i czujemy się potrzebni, dopóty mamy siłę napędową”*. Bardzo pięknie wypowiada się o ludziach niepełnosprawnych intelektualnie, o ich niezmąconych umysłach, nieskażonych wiedzą i wydumanymi pragnieniami.

I nie chcę dopuszczać gorzkiej wątpliwości, która umniejsza wartość zebranych pieniędzy, zaangażowania i ludzkiej hojności.

Wolę wierzyć:-)

Caffe


* Beata Tadla, „Kto pyta nie błądzi. Rozmowy wielkich i niewielkich”