Najnowszy klip/ The newest clip

Widzieliście już teledysk do piosenki „Najnowszy klip” Dawida Podsiadło? Nie??? To koniecznie zobaczcie, bez względu na to, czy lubicie jego piosenki czy nie, czy to Wasz styl, czy nie, czy w ogóle chcecie tego słuchać:-). Ja jestem pod ogromnym wrażeniem emocjonalnego chaosu, który nieprzypadkowo udało się Dawidowi tym klipem pokazać.

Nie będę silić się na analizę literacką piosenki, nie mam też zamiaru moralizować pisząc o współczesnych uzależnieniach i relacjach. Po prostu obejrzyjcie teledysk, a powie  Wam wszystko.

Oni tam tacy uśmiechnięci, radośni, pełni pozornego szczęścia, ale ja się czuję jakoś przytłoczona.

Bo oni, to MY?

PS. Sprytnie udało się też wprowadzić reklamę filmu „Nieznajomi”, który wejdzie do kin pod koniec września.

„Ponad połowa z nas nie rozstaje się z telefonem komórkowym przez co najmniej 13 godzin w ciągu doby. Niezależnie od tego czy go używa, czy nie”.

Czytaj dalej „Najnowszy klip/ The newest clip”

Znowu teatr:-)/ Theatre again

Ten sam spektakl, co ostatnio. Chciałam sprawdzić, czy będzie równie fajnie. Było! Uwielbiam ich, takich młodych, zdolnych i pięknych:-) Zagrali może nawet lepiej niż poprzednio.

I wiecie co? Istnieje prawdopodobieństwo, że to piątek tak mnie nastroił i wszystko co podobało mi się we wtorek, dzień przed weekendem odczuwałam jakby do kwadratu (matematycznie rzecz ujmując). Tak jest z naszymi zmysłami w trakcie urlopu, ze smakami, zapachami, pejzażami, pięknymi budowlami, zabytkami itp.. Wszystkie są najpiękniejsze i najsmaczniejsze, naj! Zrelaksowany człowiek idealizuje:-) Na pewno sami tego doświadczyliście.

20180720_171306-1-1506111639.jpg

Wracając do aktorów, zagrali lepiej, ale i widownia była znacznie bardziej wymagająca. W pierwszym rzędzie zasiadła babcia, która głośno komentowała wszystko, co się działo na scenie. Trzeba przyznać, że na te zaczepki babci aktorzy reagowali błyskawicznie, zwłaszcza Otar. W pewnym momencie bohaterowie sprzeczali się, on krzyczał na nią, ona się złościła, on więc rzucił w desperacji: „Nie krzycz na mnie!”. Wiecie, taka tam rozmowa męża i żony:-)

Babcia z pierwszego rzędu nie wytrzymała, najwyraźniej w tej kłótni trzymała stronę mężczyzny: „Przecież  ona wcześniej też na Ciebie krzyczała, nie daj się!”

Aktor spojrzał na babcię, uśmiechnął się a potem wskazując na babcię rzekł do aktorki: „Słyszysz? Ty przecież też na mnie wcześniej krzyczałaś”.

Po zakończonym spektaklu, gdy aktorzy kłaniali się publiczności, babcia znowu się uaktywniła, nakazała parze być ze sobą i nie chodzić na obcy seks! 🙂

Moi Drodzy, życzę Wam na resztkę tego weekendu właśnie takiego, wyidealizowanego poczucia radości, szczęścia i zwykłego relaksu. No i seksu, swojskiego czy obcego, to już jak tam sobie chcecie, nie wnikam:-)

I do zobaczenia jutro, pewnie nieco bardziej depresyjnie….rozumiecie, poniedziałek.:-)

PS. Moje Drogie 40+………Weronika biegała po scenie w szpilkach o wysokości 20 cm!! Kto tak potrafi, palec pod budkę:))))

 ***

The same show as last time. I wanted to see if it would be as good as before. It was! I love them, such young, talented and beautiful 🙂 They even played better than before.

And you know what? It is a chance that on Friday, the day before the weekend I felt everything more, to the ultimate (mathematically speaking). That’s how it is with our senses experiences during the holidays, with flavors, scents, landscapes, beautiful buildings, monuments etc.. They are all the most beautiful and tastiest, the best. The relaxed person idealizes 🙂 You have certainly experienced it yourself.

Returning to the actors, they played better, but the audience was more demanding. The old woman sat in the first row and commented loudly on everything that was happening on the stage. I must admit that the actors reacted to these grandmother’s tricks quickly, especially Otar did. At some point, an actor’s argue, he screams at her, she gets angry, he throws in desperation: „Do not shout at me.” You know, such basic conversation between husband and wife 🙂

The grandma from the first row could not stand it, apparently in this argue she held the man’s side: „But she did it the same, she used to shout at you before!”

The actor looked at the oldie, smiled, and then turned to his stage wife at the same time pointing to the old woman: „You see, you shouted at me too”.

After the show ended, when the actors bowed to the audience, the old lady ordered them to stay together and not to go to have sex with others!

Dear friends, I wish you for the last hours of weekend such idealized sense of joy, happiness and ordinary relaxation. Well, as well sex, familiar or foreign is up to you, I do not butt into 🙂

And see you tomorrow, probably a bit more depressed, like on Monday. 🙂

PS. Dear woman 40 + ……… Weronika was running around the stage in high heels, 20 cm high !! Who can do this, finger under the hood:))))

Naiwność czy głupota/ Naivety or stupidity

Pewna 54 letnia Polka została porwana przez mężczyznę z RPA, którego poznała w Internecie i do którego, po jakimś okresie tej wirtualnej znajomości, pojechała w odwiedziny. Pewnie uwierzyła w zapewnienia, że ona jest taka piękna, a on taki zakochany. Kiedy byłam na wycieczce w Sharm El-Sheik, Egipcjanie też mi wciskali kit, że wyglądam jak Kleopatra oraz wyliczali ileż to by nie dali za mnie tych swoich wielbłądów. Zwłaszcza, gdy chcieli mi akurat sprzedać jakieś drogie perfumy:-)

Dzizes! Trzeba trochę odróżniać nawijanie makaronu na uszy od prawdziwego uczucia, nawet jeśli kobieta jest atrakcyjna! Czy wałkowanie tematu związków międzykulturowych i międzyreligijnych nikogo, niczego nie nauczyło? Nie twierdzę, że takie związki są niemożliwe, uważam jednak, że trzeba się zawsze bardzo dobrze poznać na znanym, bezpiecznym gruncie. A nie od razu lecieć do RPA.

Jak podają dzienniki: „Wiadomo, że kobieta była więziona w bardzo ciężkich warunkach. Była skrępowana, przystawiano jej telefon do głowy, zmuszano do telefonów do syna”.

Ja wiem, że to wcale nie jest śmieszne, ale mi się od razu nasuwa komentarz: to dobrze, że jej do tej głowy przystawiali telefon, a nie pistolet 🙂

BTW: 1)  Facet wycenił ją na 2 mln EUR. 2) Kobieta została uratowana.

***

Some 54-year-old Polish woman was kidnapped by a man from South Africa. She met him on the Internet and went to visit him, after some period of their virtual relationships. She probably believed she is so beautiful and he is so in love. When I was on a trip in Sharm El-Sheik, the Egyptians also told such of similar drivel, that I look like Cleopatra and how much camels I am worth. Especially when they wanted to sell me some expensive perfumes 🙂

Dzizes! You should distinguish those bullshits and real feelings, even if you’re really attractive! Nobody hadn’t teach that 54 woman about problems with intercultural and interreligious relationships? I am not saying that such relationships are impossible, but I believe that always the best idea is get to know each other very well on familiar, safe ground. Don’t go to South Africa straight away.

According to the newspapers: „It is known that a woman was imprisoned in very difficult conditions. Her hands and foots were binded, a phone was held to her head, she was forced to call to son”.

I know it is not funny at all, but I have a comment. It’s good that her phone was held to her head, istead of the gun 🙂

BTW: 1) The guy priced her for EUR 2 million. 2) She is survived.

Lepiej randkuje się przeciętnym

Przeczytałam dzisiaj, że „Przeciętnej kobiecie bardziej przydaje się uroda niż intelekt, ponieważ przeciętny mężczyzna ma przeważnie lepiej rozwinięty wzrok niż mózg”.

Ten śmieszny tekst (wiem wiem, dla niektórych wyjątkowo złośliwy:-) umieszczono na portalu „ZabawneKartki.pl”, który to portal słynie z feminizującego spojrzenia na świat.

Jednak mimo że tekst rzeczywiście uroczy, uważam, że troszkę mija się z prawdą. To znaczy, może i mężczyzna ma lepiej rozwinięty wzrok niż mózg (dobrze, że mój mąż nie przepada za moim blogiem, może nie przeczyta…:-), jednak czy piękne kobiety zawsze mają lepiej, to polemizowałabym.

Bo jeśli wierzyć statystykom amerykańskiego portalu randkowego OkCupid, to właśnie kobiety, które nie oszałamiają swoją urodą, są częściej zagadywane przez mężczyzn szukających drugiej połówki*.

Albo desperatów, jakby napisali mężowie będący w wieloletnich związkach (dobrze, że mój mąż nie przepada za moim blogiem……).

Prawdopodobnie chodzi o to subiektywne poczucie piękna i strach przed odrzuceniem. To znaczy, facet myśli, że jest średnio przystojny, a zdjęcie kobiety z portalu randkowego pokazuje kociaka, wysnuwa jeden jedyny wniosek: niemożliwe żeby tenże kociak poleciał na przeciętniaka. Lub wersja: kobieta, która może przebierać w facetach jak w ulęgałkach, na pewno wybierze jakiegoś (kogo by tu za przykład?), o. … Jona Bon Jovi:-).

Szuka więc dalej, przegląda oferty i w końcu trafia, może nie na kociaka, za to na kogoś całkiem do rzeczy i proponuje spotkanie.

No i właśnie tu przydaje się ten kobiecy intelekt. Choć ja zaryzykowałabym, że przydaje się jednak już troszkę wcześniej….., przy wyborze umieszczanych na portalu zdjęć;-)

Tak czy siak, jeśli już dojdzie do spotkania, uroda schodzi na dalszy plan, jej miejsce zajmuje poczucie humoru, inteligencja, dystans do siebie, wiedza o świecie, życiu i wiele wiele innych aspektów, których na zdjęciu, co oczywiste, nie widać:)

I podobno właśnie dlatego lepiej randkuje się przeciętnym. Ona nie patrzy ciągle w lusterko, nie rozgląda się dokoła, żeby sprawdzić, czy wzbudza zachwyt, zapomina o misternie ułożonej przed wyjściem fryzurze, nie patrzy na cudownie wymanikiurowane paznokcie. Jedyne nad czym ewentualnie się zastanawia, to czy między zębami nie pozostał jej kawałek sałaty z dania, które właśnie skonsumowali:-)

A On, oczarowany urokiem osobistym pogodzonej z własnym ciałem, fajnej kobiety, zaczyna zupełnie inaczej patrzeć na jej urodę. Skupiony na pozytywach, nie widzi wad. I dopiero wtedy, a nie jak doradzają Amerykanie, na trzeciej randce, panie z kompleksami mogą rozważać „następny krok” 😉

Caffe

*Metro z 12 marca br.