Zaprzysiężenie Prezydenta/ Inauguration of the new/old President

Od razu zastrzegam, że to nie będzie notka polityczna. Chciałam tylko wyjaśnić, na wypadek, gdyby ktoś usłyszał gdziekolwiek w mediach, że tu się jakieś brewerie wyczyniały. Nieprawda! 🙂

wp-15967025799734509885895596580314.jpg

Mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że protestujących było tyle samo, co policji, przy czym spośród tych protestujących jeden krzyczał i jeden gwizdał. W sumie było tak, że krzyczał jeden z tych, co są za, i jeden z tych, co przeciw. Taki podział charakterystyczny dla naszej kochanej Polski, prawda?

Na naszych oczach, codziennie odgrywa się komedia.

wp-15967025798495811457705837150231.jpg

Czytaj dalej „Zaprzysiężenie Prezydenta/ Inauguration of the new/old President”

Nie potrzebujemy fajerwerków / We don’t need fireworks

Dlaczego?

Co roku w sylwestrową noc do szpitalnych oddziałów ratunkowych trafiają ofiary hucznej, wybuchowej zabawy. I jeśli to dorosły traci rękę, czy choćby palce, to mogę powiedzieć, przykre, ale miał swój rozum, wiedział co robi. Choć akurat z wiedzą bywa różnie. Najczęściej wypadki dotyczą osób będących pod wpływem alkoholu, a wtedy wiedza zamienia się w ułańską fantazję. Niestety w Sylwestra podobnych urazów doznają też dzieciaki, niedopilnowane, ciekawe świata, jeszcze nie wyposażone w mechanizm obronny zwany wyobraźnią.

Sylwestrowego hałasu traumatycznie wręcz boją się zwierzęta. Dlaczego my im to robimy, przecież kochamy swoje czworonogi?

Co roku idzie z dymem niewyobrażalna ilość forsy, którą można byłoby przeznaczyć na coś dobrego.  W artykule z grudnia 2019 r. znalazłam informację, że łączne wydatki na zakup fajerwerków w ostatnich latach wrosły z 440 mln zł do ponad 700 mln zł. Już 440 mln to jakiś kosmos!

Fajerwerki powodują gwałtowne zwiększenie ilości mikropyłu w powietrzu, czego nie powinno się lekceważyć w świecie, w którym oddychamy benzopirenem, tlenkiem węgla, azotu oraz zanieczyszczeniami zawartymi w pyłkach zawieszonych. Tu trzeba dodać, że Covid zrobił dobrą robotę, jakość powietrza bardzo się poprawiła odkąd wiele osób zamiast jeździć samochodem do pracy, pracuje w domu.

A wczoraj Bejrut. W tym momencie wiadomo, że co najmniej 100 osób zginęło, ponad 4000 jest rannych. Wczoraj podawano, że wybuchła fabryka fajerwerków. Dzisiaj już wiadomo, że źródłem eksplozji było 2750 ton saletry amonowej (azotanu amonu) wcześniej skonfiskowanych przez władze i składowanych w porcie. Tak czy siak, materiał łatwopalny!

Dlatego.

Czytaj dalej „Nie potrzebujemy fajerwerków / We don’t need fireworks”

Nie ma lekko/ It is not easy

Pamiętacie zdjęcie sprzed 2 tygodni, kajakarze o poranku, zdjęcie pstryknięte w drodze do pracy? Podziwiałam wtedy silną wolę chłopaków, że tak wcześnie, a oni już trenują. wp-15965333580963646171687852064089.jpgWięc wtedy to był pikuś, bo może i było wcześnie, ale za to słonecznie i ciepło. Dzisiaj to dopiero hardcore!

A poza tym, mamy kolejny rekord zakażeń.

I w związku z tym mam pytanie, czy macie jakiś pomysł na niepopadanie w panikę? Jakiś czasorozweselacz, chwilouprzyjemniacz, chandroprzeganiacz, słońcozaklinacz?

Bo powiem Wam, że naprawdę czuję się przygnębiona. Potrzebuję dużej ilości, podawanej w sposób naturalny i systematyczny, jedynej i niepowtarzalnej D3!!

Czytaj dalej „Nie ma lekko/ It is not easy”

Żeby nie przeinwestować / In order not to over-invest

Przed nami trudny wybór samochodu. W zasadzie powinien być łatwy, bo to samochód dla mnie, a ja w odróżnieniu od potrzeby posiadania wypasionego telefonu, zupełnie nie mam potrzeby posiadania wypasionego auta. Żadnych wymagań, ma jeździć i pasować do koloru torebki ;-).

Jeśli chodzi o te wszystkie szczegóły, jak nadwozie, moc silnika, czy wyposażenie – zdaję się na męża.

Teraz uwaga, bo to jest najlepsze i stanowi u nas normę, a dotyczy wszelkich poważniejszych zakupów. Coś co najpierw wkurza, potem śmieszy, a na koniec autentycznie męczy.

Pojechaliśmy wczoraj do salonu, z określonym jasno budżetem i moim brakiem wymagań. Pokazują nam pierwszy samochód – coś się tłucze, rysy na drzwiach, drugi – słaby silnik, trzeci – brak czujników parkowania, czwarty – brak czegoś tam innego, bez czego mój mąż uznał, że nie bierzemy. A pan kusi i zachęca, wytyka błędy tańszych opcji, podkreśla zalety droższych. Wiadomo, sprzedawca. No i tak zachęcał i podkreślał, że nagle mój mąż zaczął sprawdzać zdolność kredytową! 🙂

No kurde! Ja wiem, że samochód to nie bułeczki w Lidlu, ale tego już było za wiele.

Czy Wy też tak macie, że wchodzicie po wersję basic, a wychodzicie z umową pożyczki, i uśmiechem na ustach, jakby było się z czego cieszyć?

PS. Nie, jeszcze nie kupiliśmy samochodu i nie wzięliśmy kredytu, ale niewiele brakowało:-)

PS. Jeszcze nie.

Update: Już tak:-)

Czytaj dalej „Żeby nie przeinwestować / In order not to over-invest”

Ziarno z Chin? / A seed from China?

Czy słyszeliście już o podejrzanych przesyłkach z Chin, których nikt nie zamawiał, nie wiadomo, kto wysłał, ale trafiły w ostatnim czasie do wielu krajów świata? Co ważne, na etykiecie podano, że zawierają biżuterię, a znajdował się woreczek z nasionami niewiadomego pochodzenia.

Najpierw zaobserwowano je w USA, a ponieważ zostały oznakowane po chińsku, od razu zostały skojarzone z zimną wojną, która na skutek Covid-19 rozgorzała pomiędzy tymi dwoma krajami. Jednak przesyłki trafiły też do wielu krajów Europy, w tym do Polski.

Urzędnicy Głównego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa przestrzegają przed otwieraniem torebki, odradzają wysiewanie nasion do ziemi, ponieważ mogą zawierać szkodniki, grzyby, bakterie wirusy itp., a co za tym idzie, stanowić najnormalniejsze w świecie zagrożenie dla naszego środowiska, które na te nieznane patogeny może być nieodporne.

Cóż, natura może sobie nie poradzić ze szkodnikami tak, jak sobie nie radzi z koronawirusem.

Jeśli te przesyłki to taki kiepski żarcik, to po co i za czyje pieniądze? Jeśli próba dezinformacji i frustracji, to ktoś wybrał idealny moment. Trwa pandemia, żyjemy  w stanie mniejszego lub większego niepokoju. Pierwsza fala sprawiła, że nagle znaleźliśmy się w alternatywnym świecie i chociaż każdy z nas tęskni za swoim dawnym życiem, to przecież nie wiemy, czy uda nam się je odzyskać. Sezon jesienno-zimowy to jedna wielka niewiadoma, a ja nie lubię nie wiedzieć.

W tej sytuacji wystarczy tylko podgrzać emocje, może nawet zupełnie nieszkodliwym ziarnem, i panika gotowa.

A co na ten temat mówią w azjatyckich mediach? Ja o całej sprawie dowiedziałam się z WION– komercyjnej stacji, której pasmo jest blokowane w Chinach. Oni mówią wprost, że może to być kolejny akt bioterroryzmu. 

Chiny zaprzeczają.

Czytaj dalej „Ziarno z Chin? / A seed from China?”

Bo było za gorąco / Because it was too hot

Kiedyś rozśmieszyło mnie, gdy przeczytałam, że Thomas Cook, angielskie biuro turystyczne, splajtowało, bo było piękne lato. Pamiętacie, jak dwa lata temu całą Europę zalały afrykańskie upały, do tego stopnia, że u nas w Polsce po raz drugi zakwitły kasztany? No to właśnie wtedy.

Rozśmieszyło mnie, bo ja przecież właśnie ze słońcem, opalaniem, krystalicznie czystą, ciepłą wodą, plażami, kojarzyłam usługi turystyczne. Jakoś zupełnie nie pomyślałam, że skoro nie trzeba szukać ciepła za granicą, bo ono jest na miejscu, to można w ogóle nie chcieć lecieć. Oczywiście, jeśli to nie zasoby finansowe są przeszkodą. Chodzi mi o to, że piękna pogoda, to dla mnie taki dodatkowy bonus, wartość dodana, ale lecę – bo lubię podróżować.

Ale Brytyjczyk nie poleciał i biuro splajtowało.

W zasadzie, to nie mam żadnej dodatkowej puenty. Co tu gadać, Covid pokonał nawet upał.

Czytaj dalej „Bo było za gorąco / Because it was too hot”

Zanim kupisz psa / Before getting a dog

Google stworzył film, który wklejam na dole i zatytułował go „Psie dni”, ale ja uważam, że życie naszego Bajta wcale nie jest takie psie, jak by się wydawało, choć przyznaję, że przeszedł wiele. Czasem nawet myślę, że jeśli istnieje jakaś psia choroba, to on ją na 100 % złapie:-)

Dlatego tu uwaga skierowana do ewentualnych przyszłych właścicieli czworonogów. Jeśli zamierzacie kupić psa z hodowli, zróbcie dobre rozeznanie, poczytajcie opinie na forach dla psiarzy. Czy zwierzęta mają dobre geny, cieszą się dobrym zdrowiem i są krzyżowane tylko w takim zakresie, jak zalecają to związki kynologiczne. My tego nie zrobiliśmy, bo chcieliśmy już, zaraz natychmiast, a ponieważ akurat nie było w Lublinie żadnego miotu, pojechaliśmy w okolice Warszawy, ale o tej konkretnej hodowli wiedzieliśmy tyle, co nic.

Bajt przyjechał do domu z zapaleniem uszu, a do tej pory miał 5 operacji, kaszel kenelowy i zapalenie płuc. Nie wypadły mu zęby mleczne, więc trzeba było je usuwać chirurgicznie. W zasadzie od początku ma skłonność do tworzenia się kamieni w nerkach (temu zapobiegamy kupując specjalistyczną karmę), od 2 lat choruje na kardiomiopatię, ma powiększone serce i wątrobę. Niedosłyszy i niedowidzi, więc pewnie z tego powodu kilka miesięcy temu spadł z łóżka i uszkodził sobie łapę. Co najmniej raz do roku przechodzi szereg badań kontrolnych, w tym od czasu do czasu potrzebuje rtg. I najgorsze: 2 tygodnie temu zdiagnozowano u niego chorobę Cushinga.

I żeby było jasne, my nie narzekamy, jedynie cierpimy patrząc na jego postępującą nieporadność, na to jak każda kolejna choroba zabiera nam jakąś cząstkę Bajta i liczymy, że nie będzie cierpieć.

To Bajt nas wybrał. Tamtego dnia pojechaliśmy po innego pieska, ale po wejściu do pokoju szczeniaków, to on przybiegł do nas, próbował zaczepiać i wciągać do zabawy. Wiedzieliśmy, że tylko ten, żaden inny!:-)

On chyba też wiedział, tym swoim psim nosem wyczuwał, że z nami przejdzie przez każdą chorobę, jaką przyniesie mu los.

Jak to w rodzinie.

Czytaj dalej „Zanim kupisz psa / Before getting a dog”

Jak blondynka…/ Like a stupid

wp-15955885752465157712797347128843.jpg

Mój ulubiony widok z ulubionego mostu. Brat uznał, że Warszawa na tym zdjęciu wygląda trochę apokaliptyczne, a skoro tak, to całkiem nieźle się komponuje z Covidem, prawda? (taki mroczny żarcik przy piątku;-)

PS. Przed wstawieniem do wpisu, wyświetliłam zdjęcie w telefonie, i wtedy zobaczyłam, że w prawym górnym rogu ekranu jest czarna plamka, taki przecinek właściwie. Myślałam, że mam po prostu brudny ekran, więc zaczęłam go przecierać ściereczką do okularów, potem użyłam płynu do mycia monitorów. Niestety plamka nie schodziła, więc zmartwiłam się, że to może kolejna rysa (ostatnio porysowałam telefon na przejażdżce rowerowej), jednak przy dotyku nie wyczuwałam żadnej nierówności. I wtedy zorientowałam się, że nie to rysa na ekranie tylko złapany w locie ptak. Widzicie go?

Chyba czas na zmianę okularów:)))

A tak w ogóle, to miłego weekendu!!

Czytaj dalej „Jak blondynka…/ Like a stupid”

Cena ludzkiego życia / The price of human life

Dzisiaj przed sejmem demonstracja grupy Falun Gong przeciwko łamaniu praw człowieka. Czytając o tym ugrupowaniu dotarłam do filmu, który jakiś czas temu emitowano również w Polsce, wrzucam link poniżej, może ktoś z Was będzie chciał go obejrzeć. Opowiada o tak strasznym, przerażająco smutnym i przygnębiającym zjawisku w Chinach, że Covid-19, to przy tym pikuś.

Jakikolwiek komentarz z mojej strony wydaje się zbędny.

Czytaj dalej „Cena ludzkiego życia / The price of human life”