Smutna niedziela/ Pained Sunday

Niestety wczoraj musieliśmy uśpić Bajta. Nie przypuszczałam, że bedzie aż tak smutno. Ponad 15 lat razem, a teraz pustka.

Unfortunaley, we had to put Bajt down yesterday. I didn’t think it would be so sad. Over 15 years together, now emptiness.

Płynie Wisła płynie

Przy okazji załatwiania spraw w KRS-ie, wpadłam nad Wisłę. Uwielbiam, gdy to, co nią płynie, jest całkiem naturalną koleją rzeczy i nie smuci. No może jedynie, gdy wywoła powódź, bo nadmiar kry podobno może to zrobić. Mam nadzieję, że tak się nie stanie.

Czytaj dalej „Płynie Wisła płynie”

Przemyślenia/ Some thoughts

Niedawno zostałam teściową, ostatnio babcią. Teraz intensywnie się uczę, by w tych nowych rolach wypadać najlepiej, jak potrafię. A tu w jakimś sensie pojawia się konflikt interesów. Bo bycie dobrą teściową oznacza m.in to, żeby nie wpadać do dzieci z niezapowiedzianą wizytą, a bycie dobrą babcią, żeby wpadać do wnuka jak najczęściej. Tak więc trzeba wyważyć proporcje, co jest niezwykle trudne, gdy się już wie, że tam czeka taki mały, pachnący Pączuś:-)

Mój home office trwa już 3 miesiące i to są dokładnie 3 dodatkowe kilogramy! Jak ja czekam na szczepionkę, to Wy sobie nawet nie wyobrażacie. Albo chociaż na ciepełko, żeby wywlec rower z piwnicy. Akcja naprawcza związana z tymi kilogramami trwa, bo przecież w czerwcu mam wesele chrześniaka. Chcę wyglądać, co najmniej tak pięknie, jak rok temu na weselu syna naszych przyjaciół. Bo ja się wtedy sobie podobałam, i to jest ten mój punkt odniesienia:-) A muszę się przyznać, że wobec siebie jestem niesamowicie krytyczna. Jeśli więc rok temu uznałam, że wyglądam nieźle – to znaczy, że autoterapia działa. Lepiej późno, niż wcale!:))))

Czytaj dalej „Przemyślenia/ Some thoughts”

Wtorek (za oknem -14)/ Tuesday (outside the window -14)

Pisałam kiedyś, że w moim życiu czas Covidu przyniósł dużo dobrego. Mogłam skupić się na tych sprawach, na które wcześniej brakowało czasu, albo umykały mi w tej zwykłej rzeczywistości. Lockdawn dla nas nie był taki zły. Był niemal nieograniczony czas dla rodziny, dla mocno już posuniętego w latach psa.

Bajt ciągle żyje, gdyby ktoś pytał. 🙂

Zawodowo, czas pandemii przyniósł mi bardzo dużo pracy, więcej niż normalnie, w niecodziennych, domowych warunkach. Jednak dzisiaj, po raz pierwszy od 3 miesięcy, jadę na cały dzień do biura. Dziwnie się czuję. Nie będę pomykała przez cały dzień w szlafroku i kapciach? Nie wypiję kawy z ekspresu? Będę musiała zrobić make-up i kanapki????

No i najgorsze, trzeba było wstać o 6.20 zamiast o 7.55, (zaczynam pracę o 8.00).

A co tam u Was ciekawego? Mam nadzieję, że może dzisiaj, w końcu uda mi się do Was zajrzeć, ale jeśli nie, to życzę miłego dnia i czasu dla siebie!!

PS. A jednak pojechałam bez make-upu. Zapomniałam go zrobić:-)

Czytaj dalej „Wtorek (za oknem -14)/ Tuesday (outside the window -14)”

O tym i o tamtym / About this and that

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!

Bardzo dziękuję za zainteresowanie moją nieobecnością, rzeczywistość mnie trochę przerosła, potem przystopowała i dosyć sugestywnie pogroziła paluszkiem. Musiałam ulec. Ale w związku z tym, nie zauważyłam kolejnej blogowej rocznicy. Przypomniał mi dopiero WordPress informacją, że jestem na tej platformie już trzy lata.

Powiem Wam, że te trzy lata minęły niewiadomo kiedy, ale przecież blogować zaczęłam 12 stycznia 2007 roku. Dokładnie pamiętam tamten dzień, mnie sprzed 14 lat i moje spojrzenie na świat. Dzisiaj mam poczucie, jakbym przeniosła się w jakąś alternatywną rzeczywistość. że to teraz, to nie moje życie.

Ale koniec o smutkach!!

Bo rzeczywiście mieliście rację w swoich komentarzach, kiedy napisałam o najpiękniejszym prezencie świata.

Zostałam babcią!❤❤❤❤

Czytaj dalej „O tym i o tamtym / About this and that”

Jeszcze nie reminiscencje / The reminiscences – not yet

Jak człowieka po 50-tce nic nie boli to znaczy, że on trup:-)

No to mnie boli, czasem jak cholera, w zasadzie nie wiadomo, co. Dlatego, aby zweryfikować ten ból, przeszłam na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy różnego rodzaju próby wyeliminowania ewentualności, które finalnie doprowadziły do krótkiego, ale jednak, pobytu w szpitalu. Trafiłam do Wojskowego, gdzie w trybie na cito zrobiono mi EUS. Na cito w tym przypadku oznacza od momentu wystawienia skierowania 1,5 tygodnia oczekiwania. To chyba niedużo.

Piszę o tym, bo jestem w pozytywnym szoku. Mimo Covidu, a może właśnie dzięki niemu, wszystko przebiegało tam sprawnie, bez poczucia marnotrawienia czasu, lekarze kompetentni, personel medyczny sympatyczny i z poczuciem humoru! Weszłam na SOR o 8.00, a wyszłam ze szpitala o 11.00!! W międzyczasie zrobiono mi usg, uśpiono, przeprowadzono badanie, po którym okazało się, że biopsja i przewidywany zabieg jest niepotrzebny, wybudzono i wypisano.

Wisienką na torcie jest wczorajsza diagnoza: będę żyć, kontrola za pół roku, oraz dzisiejszy brak, nawet malutkiego siniaka po wenflonie.

I teraz, siedząc przy ubranej choince, w świetle kolorowych światełek, z filiżanką kawy, myślę sobie, że świat bywa piękny:)))

W dodatku za niecały miesiąc dostanę najpiękniejszy prezent świata!

Czytaj dalej „Jeszcze nie reminiscencje / The reminiscences – not yet”

Messenger – update

Dałam się wkręcić jak dziecko. Rano ktoś puścił kaczkę dziennikarską, że Orlen kupuje Messengera, ja napisałam notkę, a teraz tamtej informacji już nie ma. Magia Twittera:))) Zawsze staram się solidnie sprawdzić źródło, a dzisiaj rzeczywiście nie drążyłam za bardzo. Ale potwierdzam komentarz Ms. Blond, kilka dzienników Orlen rzeczywiście kupił. Dziękuję autorowi bloga W ostateczności za pytanie, pewnie dalej żyłabym w tym matrixowym przekonaniu, że to prawda:-)

Z drugiej strony, biorąc pod uwagę wiadomość (Zet Biznes), że Orlen będzie sprzedawał hot-dogi w kioskach ruchu, to może i ten Messenger byłby możliwy:-)

Ale tak na marginesie, to po co byłby Orlenowi Messenger, po co mu własne wydawnictwa?

Czytaj dalej „Messenger – update”

Stało się

Facebook zaniemógł, jak w reblogowanej notce. Wtedy nie zauważyłam.
Teraz zaniemógł także Messenger, a to już zauważyłam, ponieważ zwykle z niego korzystam robiąc domowe mini konferencje.
Tak więc, dzisiaj nie połączyłam się z Lublinem, a chciałam i jestem niepocieszona, więc wyrażam swoje niezadowolenie. Jak się człowiek przyzwyczai do dobrego, to takie zmiany zaskakują, nawet jeśli są tylko chwilowe.
O!

PS. Awaria tak silnego medium jak Facebook, w niecałe trzy lata po poprzedniej – to chyba za często.

PS2. Pada śnieg!!!:-))

Facebook stopped to work, as in the reblog post. I didn’t notice then.
At the moment Messenger is also damage, and I have noticed this because I usually use it for home mini-conferences.
So, today I did not connect with Lublin, and I wanted to, and I am inconsolable, so I express my dissatisfaction. When a person gets used to better things, such changes are surprising, even if they are only temporary.
That’s all! 🙂

PS. A failure of such a strong medium as Facebook in less than three years after the previous one – it is too often.

PS 2. It’s snowing!!!!:))))

Blog Caffe

Ziemia pogrążyła się w ciemności.

Facebook i instagram uległy awarii!

Jak w obliczu takiej tragedii żyć?

No jak żyć panie Prezydencie….czy Premierze?

View original post