Żeby nie było tak strasznie serio / Let it not be so serious :-)

Znalezione w internecie

Please announce this coronavirus in Poland, cause this tension is killing me!

Rude w akcji / Redhead in action

Słońce obudziło mnie promieniami słońca, jakby zupełnie nie pamiętało, że jeszcze kilka dni temu przysłaniał je cywilizacyjny smog, na przemian z chmurami deszczu. Rowery miejskie już zaparkowały przy Placu na Rozdrożu, i trwają w radosnym (naprawdę!:-) oczekiwaniu. Na rowery czekałam, bo one mi niesamowicie ułatwiają życie w Warszawie, kiedy potrzebuję szybko dostać się z miejsca na miejsce, a komunikacja nie uwzględnia drogi na skróty. 

Wiewiórki szaleją w Ujazdowskim, urządzając sobie gonitwy, jeszcze ciągle bezlistnymi, konarami drzew. 

I tak naprawdę dopiero teraz mogę powiedzieć, że mamy w mieście wiosnę, nawet jeśli nie jest to wiosna kalendarzowa:)

A także, że sezon na poranne spacery uważam za otwarty.

Miłego dnia!!

PS.  A ja niezmiennie zapominam, że powinnam nagrywać filmy w poziomie:(
Czy ktoś z Was zna program/aplikację, do przycinania tych czarnych boczków?

Czytaj dalej „Rude w akcji / Redhead in action”

Grypa, koronawirus vs. sianie paniki / Flu, coronavirus vs. spreading panic

Koronawirus

Grypa

Raczej nie choruję na grypę, a jeśli już mi się przytrafi, to zwykle ma bardzo łagodny przebieg. Ubiegłoroczna jednodniówka wprawiła mnie w stan cudownej maligny, którą do dzisiaj wspominam bardzo miło. Wiadomo, że to jak się człowiek czuje w trakcie choroby zależy od wielu czynników, również od tego jaki był jego ogólny stan zdrowia przed chorobą. I wiadomo też, że co roku umiera dużo ludzi nie na grypę, ale z powodu powikłań pogrypowych. W ubiegłorocznym sezonie grypowym odnotowano w Polsce 143 zgony, w tym roku sezon rozpoczął się bardzo wcześnie, więc obawiam się, że ta liczba wzrośnie.

Koronawirus

Jak to się ma do koronawirusa?

Na pewno tak, że do „zwykłej” grypy jesteśmy przyzwyczajeni i chociaż corocznie zbiera całkiem spore żniwo, to nikt się jej w zasadzie nie boi. Koronawirus sieknie raz a porządnie, doprowadzi do ogólnoświatowej paniki i wygaśnie na następne ileś tam lat. Tak było z hiszpanką (ponad 50 mln zgonów), z grypą azjatycką (ok. 1 mln zgonów) czy z wirusem H1N1 (150–580 tys. zgonów). Tendencja zniżkowa, pewnie mimo wszystko lepiej radzimy sobie z izolacją i respektowaniem zaleceń.

Dlatego podchodziłam do medialnych doniesień bez emocji, ale przyznaję, że sytuacja we Włoszech daje do myślenia i summa summarum… zmobilizowała mnie do kupna maseczek. Niech sobie leżą i oby nigdy się nie przydały.

Panika?

Nie panikuję. Trzeba sobie tylko jasno powiedzieć, że teorie spiskowe, (na temat koronawirusa krąży ich teraz sporo), zawsze mają jakieś drugie dno. Jednym jest celowe wywołanie w ludziach strachu, ale to drugie może ocierać się o prawdę i tego drugiego się obawiam. Czy chińscy komuniści rzeczywiście od początku kłamią o prawdziwej skali zagrożenia, a nawet o początkach epidemii? Czy mogą ukrywać prawdę o tym, co naprawdę dzieje się w ich państwie? Oczywiście, że tak! Choćby po to, żeby pokazać światu, że komunistyczne państwo radzi sobie z problemem, bo komunistyczne państwo radzi sobie ze wszystkim. Znamy ten mechanizm zakłamywania historii, prawda? Może więc ma rację jakiś tam chiński biznesmen, który mówi o 1200 ciał dziennie, które poddawane są kremacji.

Jednak, na zakończenie, trochę przewrotnie, tak dla porównania dodam, że co roku z powodu zanieczyszczenia powietrza w samej Polsce umiera 40 – 50 tys. osób. 

Czytaj dalej „Grypa, koronawirus vs. sianie paniki / Flu, coronavirus vs. spreading panic”

Kto głośniej / Who louder?

Wiosna!!

Jeśli ktoś się jeszcze zastanawia, czy wiosna nadchodzi, czy nie, to mam dwa dowody na tak. Pierwszy, to moja nasilająca się alergia. Im bardziej mnie drapie w gardle (a drapie!:), tym więcej pyłków w powietrzu, a drzewa pylą na wiosnę. Immunoterapia, którą zaczęłam 5 miesięcy temu, znacznie złagodziła objawy, ale jakieś nadal pozostały. Odczulanie to niestety proces kilkuletni, więc nie oczekuję cudów od razu, ale jednocześnie nie tracę nadziei, że pozbędę się tego draństwa na tyle, by spokojnie oddychać. I spać:-)

Drugim dowodem jest filmik, który nagrałam wczoraj w centrum Warszawy. Na Marszałkowskiej jest zwykle taki tam hałas, że nie słychać dzwoniącego telefonu, ale maluchy szalejące wśród gałęzi krzewu rosnącego przy hotelu Novotel, zagłuszyły nawet samochody 🙂

Czyż nie są słodkie?

PS. Wstawiłam nowy filmik, tym razem nakręcony nieco wcześniej. I dopiero teraz wyraźnie widać, że to NIE SĄ WRÓBLE:))) Kto wie co to za jedne?

Czytaj dalej „Kto głośniej / Who louder?”

O Walentynkach raz jeszcze, bo nam wolno / About Valentine’s Day once again, becouse it is allowed

Są kraje, w których Walentynki się nie przyjęły.  Szczerze mówiąc, ja też mogłabym się bez nich obejść, ale pod warunkiem, że nikt mi nie zabierze/ nie będzie krytykować Dnia Kobiet:-)

W Indonezji zakazano, ponieważ podobno romantyczne spotkania, czułe gesty i walentynkowy klimat, zachęcają do seksu przedmałżeńskiego. Zdarzały się tam sytuacje, gdy policja tego konkretnego dnia konfiskowała prezerwatywy, by uniemożliwić ich zakup, a co za tym idzie, ich użycie tego dnia. Trochę to nielogiczne, biorąc pod uwagę, że następnego dnia prezerwatywy legalnie wracały na sklepowe półki. Bo co, każdego innego dnia seks jest ok, ale w dniu Św. Walentego nie?

Podobno odbywają się w Indonezji demonstracje „Say no Valentine” oraz ”I am Muslim. No Valentines Day”. Jeśli tą notkę przeczyta mieszkaniec Indonezji bardzo proszę o sygnał. Jestem ciekawa, czy rzeczywiście chodzi tylko o religijność, czy raczej o mocniejszy przekaz, że np. Indonezja nie chce amerykanizacji społeczeństwa, wpisując się tym w nurt zauważalny w innych krajach muzułmańskich? Przecież i w tym kraju chłopcy zapraszają swoje dziewczyny na randki, prawda? Wtedy nie ma obawy, że dojdzie do seksu przedmałżeńskiego?

W Malezji, o której pisałam 8 lat temu, w kwestii Walentynek wiele się nie zmieniło, może jedynie trochę zaostrzyło. Zachęca się, by tego dnia kobiety były ubrane skromniej niż zwykle, ograniczyły użycie perfum do minimum, nie wysyłały smsów z emotkami będącymi wyrazem akceptacji. Zakazane są nie tylko serduszka, ale nawet zwykłe uśmiechy.

Cóż, u nas wolno, więc bawmy się i ślijmy walentynkowe „kartki” do kogo chcemy. Odnoszę wrażenie, że w Polsce to już nie tylko wyraz miłości, ale także wyraz przyjaźni, pamięci i niekoniecznie fizycznego zainteresowania. Ja właśnie tak do Walentynek podchodzę, dlatego bez wyrzutów sumienia wklejam tu, specjalnie dla Was, swoje blogerskie wyrazy pamięci:-)pexels-photo-867470

I na koniec uwaga, kawał zapisany na końcu reblogowanej notki jest w Polsce coraz bardziej aktualny, ale niezmiennie śmieszy.


There are countries where Valentine’s Day has not been adopted. To be honest, I would also be able to do without them, provided that no one takes me / criticizes Women’s Day.
In Indonesia, it was banned because supposedly romantic meetings, tender gestures and Valentine’s climate, encourage pre-marital sex. There were occasions when the police confiscated condoms that particular day to prevent their purchase, and their use that day. It is a bit illogical considering that the next day condoms were legally returning to the store shelves. Well, in other day, sex is ok, but on St. Valentine’s not?
Supposedly, demonstrations are taking place in Indonesia under the slogan: „Say no Valentine” and „” I am Muslim. No Valentines Day ”. If an Indonesian resident reads this note, I am asking for a signal. I am curious, is it really only about religiosity, or rather about a stronger message that, for example, Indonesia does not want to Americanise society, inscribing in this trend noticeable in other Muslim countries? But in this country boys invite their girls on dates, right? Then, there is no fear that there could be premarital sex during such date?
In Malaysia, which I wrote about 8 years ago, a lot has not changed about Valentine’s Day, maybe just a bit sharpened. On this day, women are encouraged to dress more modestly than usual, limit the use of perfumes to a minimum, and do not send sms with expressions of acceptance. Not only such emoticons like hearts are prohibited, but even ordinary smiles.
Well, but at Poland it is allowed, so let’s have fun and send Valentine’s cards to whoever we want to. I get the impression that in Poland it is not only an expression of love, but also an expression of friendship, memory and not necessarily only physical or sexual interest. This is how I approach Valentine’s Day, that’s why without remorse I paste here, especially for you, my blogging signs of memory 🙂

And last but not least, the joke written at the end of the reblogged note, is becoming more and more current in Poland.

Blog Caffe

Nadchodzą Walentynki a w związku z tym szaleństwo, które od pewnego czasu stało się przywilejem a niekiedy nawet obowiązkiem ludzi młodych, starych i tych po środeczku. Wszyscy odczuwają moralną, wewnętrzną potrzebę, by wysłać komuś buziaczek, serduszko, czy słodkie cukierkowe „Misiu”*. Nie będę krytykować amerykanizacji polskiego społeczeństwa, bo akurat taką amerykanizację „zniesę”, stwierdzam tylko nieśmiało, że nie każdy jest tak liberalny, jak ja.

Malezyjczycy na przykład nie są.

I trudno się temu dziwić, skoro Malezję w 60 % zamieszkują muzułmanie, a islam jest tam religią oficjalną, ostatnimi czasy z upodobaniem podążającą w stronę skrajnego fundamentalizmu. Tak więc koniec z tolerancją religijną i przymykaniem oka na amerykańskie wtrącanie się w sprawy społeczno – kulturowe (oczywiście w polityczne również, ale teraz nie o tym), koniec z aprobatą amerykańskiego stylu życia wśród malezyjskich nastolatków i naśladowania grzesznej popkultury.

Od kilku już lat w dniu 14 lutego przeprowadza się w tym kraju „operację Walentynki”. Dziesiątki…

View original post 201 słów więcej